Gwiaździsty napisał(a):

Wytłumaczę łopatą, bo chyba tylko tak dotrze.
Wisła jest wyżej w tabeli niż przepowiadano przed sezonem =
FAKT
Ma tylko 2 punkty straty do lidera (przez ostatnie 2 wtopy) =
FAKT
Wisła strzela dużo bramek i tworzy bardzo duży sytuacji =
FAKT
Trener Ruchu w przypadku zatrudnienia w Wiśle mógłby nie osiągać tak dobrych wyników jak w Ruchu, tudzież jak obecnie Smuda =
FAKT
Trener Bełchatowa w przypadku zatrudnienia w Wiśle mógłby nie osiągać tak dobrych wyników jak w Ruchu, tudzież jak obecnie Smuda =
FAKT
Nie ma fachowca w naszym zasięgu finansowym, który gwarantowałby w 100% i z pełnym przekonaniem osiąganie takich samych lub lepszych wyników jak Smuda =
FAKT
Nie ma fachowca w naszym zasięgu finansowym, który gwarantowałby w 100% i z pełnym przekonaniem sprawienie aby Wisła grała ładniej dla oka =
FAKT
Wniosek :
Trenera się zmienia jak nie spełnia oczekiwań. Zmienia się go, gdy klub zdobywa mniej punktów niż postawiono za cel przed sezonem. Gra brzydko i nieatrakcyjnie. Trener jest skonfliktowany z piłkarzami itp.
Nasz trener zdobywa w tym momencie więcej punktów niż przewidziano. Nasza drużyna gra ładniej niż przewidziano. Smuda ma poparcie szatni.
Teraz geniuszu, odpowiedz mi na pytanie. Jaki ma sens zmienianie trenera, który ma dobre wyniki, jego drużyna gra ładnie i dogaduje się dobrze z piłkarzami? Przecież każda zmiana na funkcji trenera jest obarczona DUŻYM ryzykiem niewypału. Bo nawet trener ze świetnym warsztatem może nie dogadać się z piłkarzami. Bo trener, który osiąga świetne wyniki w klubie A preferuje styl gry, który nie pasuje do piłkarzy klubu B. Bo trener nie ma posłuchu u piłkarzy. Bo tak naprawdę warsztat to ma gówniany, a w klubie A akurat trafił mu się zlepek piłkarzy typu samograj, którzy osiągają świetne wyniki na zasadzie sezonu Konia lub dlatego, że np. dyrektor sportowy ściągnął świetnie pasujących do siebie grajków? Można tak zmieniać konfiguracje dowolnie.
Ryzyko zmiany trenera jest zawsze
DUŻE.
I powinno się to robić tylko w przypadku, gdy drużyna nie spełnia oczekiwań i nie widać żadnych szans na zrealizowanie przedsezonowych zamierzeń.
Także stul się już z tym płaczem o Smudę, bo przesadzasz śmierdząco i tyle.
Piszesz jak laik, który nie zna futbolu i nie wie, że w przypadku wywalenia Smudy są nikłe szanse, że jego następca zrobi lepszy wynik, a bardzo duże, że coś w tej dobrze funkcjonującej maszynie spartoli?
Litości chłopie. Naprawdę.
Acha, zanim zaczniesz pisać o fanclubie Smudy.
Przed przyjściem Franza byłem umiarkowanie sceptyczny w stosunku do jego zatrudnienia.
Myślałem, że jest już po drugiej stronie rzeki i się nie do końca nadaje - chociaż mimo wszystko zdawałem sobie sprawę, że prawdopodobnie na lepszego trenera nas nie stać.
Jak przychodził wydawało mi się, że nie ma większych szans na poprawę naszych wyników. Myliłem się. I jeśli drużyna wróci do gry z wcześniejszych spotkań (przed Legią) nie wyobrażam sobie zwolnienia Smudy. Jeśli zaś drużyna będzie grać w najbliższych 10 z 15 meczy tak jak z pejsami to jak najbardziej temat będzie można traktować poważnie.