|
Po sfrajerzeniu się z Lechem (i to takim jawnym, nieskrywanym i wręcz pożądanym sfrajerzeniu się, ze Smudowym uśmiechem na ustach) teraz przyszedł czas na sfrajerzenie się z Cracovią...
Aż mnie ku'wica chwyta jak myślę o dwóch ostatnich meczach. Wydaję mi się że takie kretyńskie stawianie sprawy -czyli jedziemy by przegrać (bo przecież nie zagramy 3 meczów w ciągu tygodnia raz w rundzie, bo byśmy się zaj*bali po ch*j) odbija się czkawką w podświadomości piłkarzy i skutkuje na dłużej. To pobłażanie tak pod względem rzekomego zmęczenia jak i odpuszczania meczów zostaje w piłkarzach, a mnie osobiście SIĘ W PALE NIE MIEŚCI! Już nie mówiąc o tym że częstszego grania te ofermy zwyczajnie POTRZEBUJĄ! Tu właśnie reszta świata nam najbardziej odjechała, na poziomie kondycji - Borussia w swoim najlepszym sezonie grała na 3, nieporównywalnie trudniejszych i bardziej wymagających frontach żelazną jedenastką, a i tak potrafili przeciwnika zabiegać. Atletiko w zeszłym sezonie też dawało radę, tylko nasi to cipki, a Smuda im jeszcze to wpaja i utrwala "taaak, jesteście cipkami, nie dacie rady", później jeszcze z uśmiechem na ustach wywiad dla telewizji przed/po odpuszczonym meczu "moi piłkarze to cipki, nie są w stanie sprostać zagraniu meczu w środku tygodnia".
I uważam że właśnie dlatego przegraliśmy z Cracovią. W zawodowym sporcie nie ma półśrodków, tutaj albo jesteś facetem z jajami i grasz na poważnie, dajesz z siebie wszystko, również zdrowie, albo wybierasz drogę mydłka-frajera i już nim zostajesz. Smuda niestety wybrał to drugie. Szkoda.
Przydałyby się naszym przemęczonym piłkarzykom jakieś audiencje u prawdziwych sportowców, pokroju Justyny Kowalczyk, żeby choć liznęli co oznacza ciężka praca.
Wybaczcie że ten post jest trochę bez ładu i składu, ale aż mnie rop*ierdala od środka jak o tym myślę. W czasie kiedy jest ogólnopolska akcja 'nie pisz dzieciom zwolnienia z wfu' nasi, niby zawodowi sportsmeni właśnie takie zwolnienia dostali...
Co do Smudy jeszcze napiszę kilka słów - zawsze miałem do niego szacunek, uważałem że to świetny trener na słabe i przeciętne zespoły, ale już zdecydowanie za krótki na te dobre. Potrafi zbudować podstawy dobrej piłki w każdym, najbardziej nawet rozbitym zespole, ale później się gubi. Kiedy trzeba wejść na wyższy poziom, kiedy z zespołu który zbiera dobre recenzje trzeba stworzyć zespół który 'wygrywa' to Smuda wymięka. I u nas tylko to potwierdza. Wielu uważa że to on zbudował podwaliny tej wielkiej Wisły Kaperczaka, i uważam że jest w tym dużo prawdy. Ale sam Smuda nigdy by ze swoich 'podwalin' nie zrobił takiej drużyny, tutaj już potrzeba było fachowca. Dlatego liczę że teraz historia się powtórzy i wraz z końcem kontraktu Smudy skończy się też masz kryzys finansowy, a następny trener lepiej dopasuje te w sumie dobre klocki które zostawi mu Smuda, i znów Wisła będzie mistrzowska... ach marzenia...
Ostatnio edytowane przez Rob_Zombie : 29.09.2014 o godz. 12:29.
"(...)Był oskarżony o organizowanie w sezonie 2003/2004 wśród piłkarzy zrzutki pieniędzy, z których później opłacali sędziów pomagających Kolporterowi Koronie w awansie do II ligi. W trakcie śledztwa prowadzonego w ubiegłym roku przez wrocławską prokuraturę obaj przyznali się do winy(...)"
"(...)wciągał w handel meczami i młodych, i starych, i Polaków, i obcokrajowców, i tych, którzy na kupowanie wyników mieli, i tych, którzy nie mieli (tym przecież pożyczał).(...)"
|