Manhunt napisał(a):
3 ważne mecze przegraliśmy.
Jak można być w dołku fizycznym po 10 kolejkach spoko rozumiem w grudniu bo sezon dał się we znaki ,ale ....a we wrześniu już ledwie człapią po boisku ? Ktoś za to powinien beknąć. Co oni chcieli przechodzić ten mecz Teraz wychodzi jak Smuda potrafi przygotować fizycznie zespół.
|
kot napisał(a):

Jeśli po 10 meczach w sezonie, piłkarze nie mają już siły na grę, to wybacz, ale to są jakieś jaja piłkarskie. Wyraźnie widać, że piłkarze stracili sens gry i chęć wygrywania, bo Wisła nagle zaprzestała nawet strzelać na bramkę przeciwników. Większość piłkarzy gra zachowawczo i na alibi albo wręcz unika gry i odpowiedzialności za tą grę, poza Głowackim, który zawsze ma i siłę i chęć i umiejętnosci do gry i zaprzecza tym wszystkim Rafala... z drużyny i ich wielbicielom. Dla mnie to sabotaż Wisły ze strony piłkarzy. Nic nie jest w stanie usprawiedliwić takiej padliny u tych pozorantów piłkarskich. Mają najlepszą w kraju bazę treningową oraz uregulowane wreszcie zaległości płacowe, czego im jeszcze potrzeba, żeby choć chcieć wygrać derby .
|
Nie pisałem że nie mają sił na grę czy słaniają się na nogach. Forma fizyczna jest zawsze sinusoidą i utrzymanie jej na równym i wysokim poziomie nawet przez jedną rundę jest trudne i rzadko spotykane. Do tego dochodzą kontuzje (nawet mało poważane) czy choroby, które mogą mieć negatywny wpływ na formę poszczególnych zawodników (np. kluczowego dla nas Stilica). Czasami wystarczy niewielki spadek formy, żeby utrzymanie dotychczasowego tempa gry, pressingu, asekuracji, ciągłego wychodzenia na pozycje było niemożliwe lub na dużo niższym poziomie. I myślę, że to właśnie obserwujemy. Żadnego sabotażu tu nie ma, jaki by to miało sens?
Drugą sprawą jest oczywiście nasza przewidywalna do bólu taktyka. Nie mamy, żadnych innych wariantów gry niż gra kombinacyjna środkiem pola i to zaczyna się na nas mścić. Nie bierze się to znikąd bo zwyczajnie nie mamy kompetentnych skrzydłowych.