universe napisał(a):

"Nie ma co pieprzyć o braku zaangażowania."
Zaangażowanie kołka w płocie dało się istotnie zauważyć w przypadku naszych dziadów (tak,tak przecież nie panów..). Nic dziwnego, że wypady Sadloka czy Guzmicsa na połówkę rywala wyglądały przy tym na szarże.
Drużyna z drugiej strony Błoń...ani pół piłkarza w szeregach, no może ćwiartka, a zrozumienie ważnego meczu było? Było. Zobaczcie ile to daje.
|
Zupełnie nie o to chodzi.
Wytłumaczę łopatologicznie.
Wisła jest lepsza w grę w piłkę od Cracovii.
Cracovia chce meczu walki, bo w takim meczu nie widać aż takich różnic w umiejętności i liczy się sama agresja i serducho.
My powinniśmy chcieć grać piłką i posiadać inicjatywę tak, żeby ich agresja przeradzała się w bezmyślne faule.
Zamiast tego wychodzimy ....a z dwoma kołkami w środku pola, którzy robią dokładnie to czego oczekuje żydownia. Wciągają nas w mecz walki.
Jak byśmy zagrali ofensywnie w piłkę to pewnie byśmy to wygrali. A, że zagraliśmy bojaźliwie, defensywnie, z dwoma walczakami co piłki nie potrafią rozegrać w kluczowym miejscu (środku) a Stilicia nam odcieli od podań to wyglądało to tak jak wyglądało.
My się nie mamy co w sztuki walki bawić, my mamy lepiej grać w piłkę. W sztuki walki to my możemy się bawić z drużyną lepszą od nas - starać się wygryźć ten punkt, a nie z koleżanką. To jest jakiś tragiczny błąd rozumowania.
Nasi mają lepszą kadrę to niech wykorzystają swoje atuty, a nie mierzą się z cracksą na jej własnym warunkach. Bo w warunkach zapaśniczych dla idiotów pejsy grają na swoim zwyczajnym poziomie, a na nim mają cenną przewagę - życiowe doświadczenie.
Tyle z mojej strony.