Może i Czekaj to sympatyczny Wiślak z krwi i kości, ale umiejętności na grę w Wiśle niestety nie ma. Bezsensowne faule na 30 - 35 metrze od bramki. Zwłaszcza jeden w doliczonym czasie pierwszej połowy, kiedy Zawisza miał wolnego i groźną sytuację ze stałego fragmentu gry. Poza tym bezlitośnie był ogrywany. Możecie powiedzieć, że mało ma grania, ale pamiętam okres, że grał w podstawowym składzie i zachowywał się dokładnie tak samo. Jego gra miała też wpływ na Dudkę, który był wyjątkowo elektryczny.
Co do meczu, bardzo dziwny. Ale to co najważniejsze, po raz pierwszy od dawna miałem wewnętrzne przekonanie, że potrafimy odrobić straty i wygrać. Ten zespół naprawdę nie pęka. A to świetnie wróży na przyszłość
