|
Muszę również stanąć w obronie Michała Czekaja. Mam wrażenie że został wpuszczony na głęboką wodę i utopiony przez kibiców. Michała krytykowałem już za Maaskanta. Po meczu z Koroną zremisowanym 0:0 został okrzyknięty talentem. Po tym meczu wielu uważało że jest już piłkarzem skończonym. Ja miałem inne zdanie. Genialne interwencje przeplatał spóźnionymi, potrafili zakręcić nim jak wiatrakiem. Jednak trybuny/a domagała się od Maaskanta: 'ściągnij rodaków postaw na młodych Polaków'. Zamiast dać mu czas i stopniowo wprowadzać do zespołu został utopiony. Przyszły czerwone kartki, potem kontuzja a teraz jest lżony, może nawet przez tych samych kibiców którzy go wychwalali. Michał może być jeszcze bardzo dobrym zawodnikiem bo ma warunki i papiery na granie, tylko trzeba mu dać szansę i czas. Widać to było gołym okiem nawet w meczu z Zawiszą. Potrafi jak profesjonalista zastopować przeciwnika, dograć piłkę do przodu. Popełnia też oczywiście błędy które można korygować, a które wczoraj też może po części były wynikiem presji która na nim ciążyła. Obrońcy a zwłaszcza stoperzy są jak wino - im starsi tym lepsi (cała masa przykładów w Wiśle). Pamiętajcie też, że Michał to jest bardzo sympatyczny Wiślak z krwi i kości. Jako jeden z nielicznych chodzi np. na mecze futsalu. To też nie jest bez znaczenia. Teraz to samo co kiedyś z Czekajem próbuje się robić z Zającem. Co poniektórzy próbujecie go zniszczyć. Pomimo że ofensywa to lepsza opcja dla młodych, bo tam potrzeba szybkości, świeżości i fantazji, to chłopak musi jeszcze trochę poczekać, nabrać pokory. Fajną akcję z miłym dla oka dryblingiem potrafi zakończyć zepsutym bezsensownym zagraniem. Na szczęście w tym wypadku Franek wykazuje się mądrością i nie daje się za nos wodzić niektórym mądralom.
Ostatnio edytowane przez Barti : 13.09.2014 o godz. 05:55.
|