|
Jednego jestem pewien - jakby został Bednarz nie byłoby ani Stępińskiego ani tego węgierskiego obrońcy. Byłaby kolejna informacja, że w klubie nie jest dobrze z finansami, trzeba zaciskać pasa i grać do końca rundy tym co mamy.
Bednarz przekreślił swoją pracę u mnie już na samym początku - w marcu 2012 roku, kiedy powracał do pracy w Wiśle. Wtedy prace zaczął od zorganizowania konferencji prasowej, na której publicznie obwieścił o (niby) kłopotach finansowych Wisły SSA. Tym ruchem zepsuł na start morale zespołu, atmosferę wobec klubu i jego markę, a także osłabił pozycję negocjacyjną w rozmowach ze sponsorami Ponadto przestał płacić piłkarzom, Ci w efekcie przestali grać, i na finiszu ligi odpadliśmy z walki o pozycję dającą możliwość gry w pucharach = straty.
Żaden poważny klub nie upublicznia i nie komentuje otwarcie przed kamerami swoich finansów, bez względu na to czy są dobre (nadwyżka) czy złe (deficyt). Bednarz tak zrobił. To był Konrad Wallenrod z eLką w sercu.
|