W tym roku jeszcze na Węgry nie dojechałem, ale rodzina wróciła pod koniec sierpnia i Eger na standardowy szczyt sezonu w 20.08 była raczej pusty. Wszelkie imprezy na św. Stefana zostały przeniesione z Dobo Istvan Ter na zamek. Jakiś remont, czy cuś, ale skala dużo mniejsza niż zazwyczaj. Termy też zarówno w Egerze, Bogacs, czy Egerszalok nie były przepełnione. Oczywiście swoją rolę odegrała pogoda, która raczej była marna jak na Węgry w drugiej połowie sierpnia, ale odwrót Polaków, Rosjan oraz przybyszy z tej części Europy na rzecz Niemców, czy Azjatów trwa już od jakiegoś czasu. Wszelkie analizy pokazują, że 2-3 tygodniowe wyjazdy przybyszy z okolicznych krajów zostają wyparte przez kilkudniowe przyjazdy innego typu turystów.
sambo napisał(a):

Mój wybieg do Szpenia był podyktowany tym śmiesznym artykułem. Mało mnie obchodzą generalnie hostorie jak było w 89.
Od zawsze np. w Czechach żyło się lepiej i lepiej żyje się teraz a to podejrzewam z jednego powodu. Ich bogactwo opierało się zawsze i opiera na twardych podstawach - przemysł i racjonalna gospodarka.
|
Temat porównań względem 1989 roku był już kilkakrotnie tutaj podnoszony, więc nie możesz pisać, że nie interesuje Ciebie taka taka historia, bo pewnie sam brałeś udział w dyskusjach na ten temat.
Jak będę miał czas to odkopię swój post, w którym dokonałem takiego całościowego porównania. Wynikało z niego, że startowaliśmy ze zdecydowanie najmarniejszej pozycji, a obecnie jesteśmy tylko trochę za Czechami.