|
Ktoś tam naprawdę walczy? Nie licząc kilku samozwańczych ochotniczych batalionów i resztówek po dawnej armii ukraińskiej to mamy tam grę w podchody z kałaszami i granatami w ręku. Powrót niczym do początków lat 90-tych i konfliktów bałkańsko-czeczeńskich.
|