|
Jest 3 punkty, o meczu lepiej zapomnijmy. Zupełnie nie ten poziom, który zagrali z Pogonią. I nie mówcie, że przeciwnik trudniejszy. Do momentu zejścia Urygi graliśmy dobrze, ale prawie nic z tego nie wynikało. Wyglądało to bardziej jak taka luźna kopanka jak na treningu, niż jak ważny mecz. Za mało ambicji, za mało ciągu na bramkę, jakby kopali sobie między sobą po prostu tak dla jaj, a tylko z przypadku wyszła jedna bramka.
Przy akcjach typu trzech na trzech, czterech na czterech, wiślacy dostający piłkę na skrzydło zamiast przyspieszać i odwracać się do pola karnego, to robili "kółko" w tył, zwalniając, przytrzymując piłkę i odgrywając do tyłu. W tym czasie cała obrona Bełchatowa wraz z pomocą zdążyła wrócić. To jakieś NIEPOROZUMIENIE.
Po zejściu Urygi zrobiła się obrona Częstochowy.
Ostatnio edytowane przez Dzimi : 29.08.2014 o godz. 22:57.
|