Raczej bez szans, Metalist to zupełnie inny kaliber niż Duńczycy, a Ci przecież niezwykle pechowo padli. Oczywiście in plus mecz w Kijowie i słaba forma charkowian (jeśli to prawda co napisano w newsie o Brożku, że właściciel spindolił - a z kasą krucho), to przy ich zaciągu zagranicznym wola walki naszych pod wodzą "czarodzieja" Kociana - może sprawić, że nadzieje się będą długo tliły, choć zdrowy rozsądek podpowiada, że mniej niż z dwójką w plecy z Ukrainy nie wyjadą. Szans mają z 10 proc. i na to trzeba się nastawić, ew. później świętować (jeśli ktoś lubi) mały cud.