Przerazajace jest to ze.....
Ch... z tego ze nie ma wplywow za bilety bo 50 % to sa rozdane vouchery,grunt żeby było widać ze ktoś na tych trybunach jest...
Ch.... ze polowa z tych ludzi jest na Wisle z przypadkow, nie wiedzac kto jest piłkarzem Wisły,kiedy powstal klub czy w ogole na jakiej jest ulicy stadion...
Gratulacje za tych nowych kibicow którzy chcą kibicować pilce nożnej...
Bednarz takiego pojebanca jak Ty to drugiego nie znam i gdybym miał tylko mozliowsc Ci to powiedzieć prosto w ryj to bym to zrobil...
Pozwole sobie przekleic....
Cytat:
Mecze Wisły Kraków z Lechią Gdańska zawsze różniły się od tych z Odrą Wodzisław Śląski czy też z Zagłębiem Lubin. "Mecz przyjaźni" to chyba najczęściej używane określenie, pewnie przy okazji niedzielnej rywalizacji zostanie parę razy użyte. Niefortunnie, bo fani z Gdańska do Krakowa się nie wybierają - solidaryzują się z bojkotującymi kibicami Wisły. Kiedyś (link) fani obu drużyn potrafili stworzyć znakomitą atmosferę, świetnie bawiąc się na trybunach. O dziwo nikomu krzywda się wtedy nie stała.
W niedzielę nikomu też nic się nie stanie, o ile każdy na to spotkanie zdąży wejść przed pierwszym gwizdkiem - z tym też są problemy ostatnio. Jacek Bednarz zapewnił wczoraj, że o frekwencję się nie martwi. - Mnie ona raczej uspokaja. Mamy wakacje, z meczu na mecz jest coraz więcej kibiców, ufam, że z Lechią też tak będzie. Każdy może przyjść na Wisłę pod warunkiem, że chce kibicować piłce nożnej i drużynie. Jeżeli ktoś ma inne plany, to taka osoba nie jest mile widziana - mówił dla Ekstraklasa.net prezes Wisły. Tymczasem Wisła rozdaje bilety na prawo i lewo. W niektórych piwiarniach wystarczy wypić trzy litry piwa by otrzymać voucher na niedzielne (i nie tylko zresztą) spotkanie. Teraz wystarczy być partnerem biznesowym i można sobie załatwić karnet - z tym nie ma problemu. I to nie musi być wcale firma z Krakowa, a nawet okolic. 220 kilometrów to dużo, prawda? Takie są fakty, bo... wczoraj zaproponowano nam taki karnet. Na sektor A21 bodajże. Albo A11, to nieważne, w każdym razie - odmówiliśmy. Tak nas zaczęło zastanawiać: Jacek Bednarz prowadzi politykę, która ma na celu zwalczanie jakiekolwiek przejawy agresji na trybunach, a co jeśli osoba, która ten bilet wygrała/otrzymała jest bandytą? Jest - załóżmy - nieobliczalnym psychopatą? Czy ktoś, a właściwie to Bednarz, skoro to on wybiera sobie, kto może wejść na stadion, a kto nie, pochylił się nad możliwością takiego rozwiązania? Człowiek z ulicy, który przyjdzie na mecz za darmo i nie wiadomo, czego po nim się spodziewać jest lepszy niż osoba, która kupi bilet, a nawet i karnet.
Wisła sztucznie pompuje frekwencję, bo mimo, że na stadion wejdzie te 5000 osób, to klub zarobi tak jakby weszło z 3000. Niedawno SKWK wyliczało straty Wisły z dnia meczowego. Jakoś w takim Chorzowie z długów potrafili wyjść, zagrać w pucharach i na nich zarobić. Chorzowianie zresztą obalili mit nieopłacalnych pucharów. Przejście dwóch rund dało chorzowianom więcej pieniędzy niż trzecie miejsce w T-Mobile Ekstraklasie, a przecież Ruch na tych meczach nie zarabiał, bo grał w Gliwicach i łącznie oba mecze obejrzało 5000 osób. Kadrowo Ruch też nie imponuje, ale jednak pokazali, że się da. I teraz mogą sobie pozwolić na zakup napastnika. Napastnika, o który Franciszek Smuda biadoli od roku.
..............
|