4karol4 napisał(a):

Dla zwolenników JB (prościej się nie da):
Jacek Bednarz prezesem = bojkot i niska frekwencja = male wpływy do kasy = szybsze bankructwo. Jeżeli ktoś nie rozumie innych powodów, to tego nie da się nie zrozumieć. Dla dobra Wisły JB musi odejść. Facet doprowadził do konfliktu na linii klub - kibice. Ci wszyscy "bandyci" i "kibole" byli na Wiśle zanim pojawił się JB i wielu ludzi, którzy przychodzą tutaj dla wyników. Jakby klub zbankrutował i został zdegradowany do 4 ligi to też będą przychodzić, a pewnie spora część krytykujących przestanie chodzić na mecze "bo to nie ten pozom". A Pan Jacek w przedstawicielach kibiców nie widzi partnerów "nawet do rozmowy o pogodzie". kto tak traktuje najwierniejszych kibiców? Pokażcie mi taki klub? lista zarzutów wobec JB jest naprawdę długa. jest w klubie od 2 lat i nie potrafił znaleźć sponsora strategicznego. Mimo, że była ku temu korzystna koniunktura zeszłej jesieni. Drużyna się odrodziła, była dobra atmosfera i niezła frekwencja. Nikt tego nie wykorzystał. A jesteśmy niepoważnie traktowani właśnie przez takich łamistrajków, którzy na złość wszystkim chodzą teraz na mecze. Zrozumcie, że albo będziemy się trzymać razem i wtedy będziemy mocni, albo nikt nas nie będzie szanował.
PS nie jestem zorientowany w temacie, ale wierzyć mi się nie chce, że Cupiał żyje w oderwaniu od rzeczywistości. coraz bardziej zaczynam wątpić w to, że mu jeszcze zależy na Wiśle. Trzeba pamiętać, że usunięcie Bednarza to dopiero pierwszy krok ku uzdrowieniu sytuacji. A nie jak niektórzy myślą jedyny i ostatni. Jakby Boguś chciał ratować klub to pozbyłby się JB, w trosce o malejące wpływy z biletów i karnetów.
|
Bednarz jest mi obojętny i równie dobrze może jutro zniknąć, albo wprost przeciwnie, zostać tu na lata, jeśli chce tego nasz generalissimus. To cyrk i zabawki Cupiała.
Za to niepojęta jest dla mnie sytuacja, gdy lud chce decydować o tym, kto ma pracować w prywatnej firmie. I tu napiszę najprościej, jak można. Im bardziej nalegacie na pozbycie się Bednarza, tym trudniej będzie tego dokonać. Poddanie się szantażowi w tej sytuacji będzie oznaką słabości i być może niebezpiecznym precedensem, bo kibice są nieobliczalni. Poza tym w świecie, w którym żyje większość osób decyzyjnych w Wiśle nie rozwiązuje się problemów w ten sam sposób, jak w blokowiskach, z których wywodzi się wielu najprawdziwszych z prawdziwych kibiców. SKWK najwyraźniej tego nie rozumie i zamiast załatwić sprawę dyplomatycznie, z taktem i w sposób, który druga strona uznaje za cywilizowany, wybrała kurs na zderzenie.