Obserwując to co robi Smuda tak się zastanawiam czy gość nie ewoluuje na pozycje "leniwego" trenera co to zawsze i z każdym che grać tak samo. Najlepiej jeszcze zawsze tym samym składem. A przecież Wisła to nie Barcelona która niemal zawsze każdemu narzuca swój styl gry.(Taką wizję miał Stawowy u parchów i omal nie spuścił ich do I ligi)
To co mnie ponadto drażni u sparciałego:
1. Na siłę chce umieścić na boisku Stylića i Gargułe. Obaj grają na tej samej pozycji i niestety obaj nie bronią. W obronie mamy przez to 2 ludzi mniej
2. W zeszłym sezonie graliśmy w środku 2 pomocnikami którzy umieją grać defensywnie - Chrapek-Stjepanović. Czemu by tak Smuda z silniejszymi przeciwnikami nie mógł pograć 2 defensywnych pomocników - Uryga Boguski (skoro z Boguskiego słaby skrzydłowy a lepszy DP)
3. Potworna niechęć sparciałego do wpuszczania młodych piłkarzy. A kiedy jak nie teraz ich ogrywać? A jak wpuszcza to Zająca w końcówkach. Wyglada to wtedy tak że reszta już nie ma siły biegać i podaje Zającowi który wręcz zakiwa się na śmierć

Może lepiej Zająca wpuszczać własnie na początku meczu żeby chociaż poznał jak grać zespołowo z kolegami? Ponadto nie sam Zając jest z młodych... a gdzie reszta jak Lech?
4. Czy Smuda już jest tak leniwy że nie chce mu się robić zmian? W żadnym meczu sparciały nie wykorzystał 3 zmian!
Sam nie wiem czy w obecnej sytuacji jest nam potrzebny taki trener jak Smuda który nie chce ogrywać młodych. Wszak o puchary nie gramy to może fajnie byłoby ograc kilku młodych chłopaków? Może któryś błyśnie jak Chrapek.. albo chociaż będzie kolejnym Burligą... bo na transfery kasy nie mamy.
(Co by z nami było jakby nie 5 mln za Chrapka.. aż strach pomysleć)