Wychodzi po raz kolejny taka prawda piłkarska, iż mecz meczowi nie równy. Takiego wyniku się nie spodziewałem i przyznam szczerze, że chciałbym więcej takich niespodzianek w wykonaniu naszych piłkarzy. To słowem wstępu. Dobrą pierwszą połowę niestety przyćmiła druga słabsza połówka. Mało brakowało, a zamiast cieszyć się ze zwycięstwa znowu byłby jeden punkt na koncie. Na szczęście tak się nie stało. Jeśli chodzi o Buchalika przyczepić się można tylko w przypadku rzutu karnego. Jasne, że mógł lepiej zachować się przy wolnym, ale i Miśkiewicz w zeszłym sezonie puszczał podobne bramki i niektórzy nie raczą o tym pamiętać. Obrona generalnie in plus. Burliga dobry w ofensywie, ale w defensywie kilka razy rywale, nim zakręcili i mogło zrobić się niebezpiecznie. Głowa popełnił kilka błędów indywidualnych, ale, mimo to dobry występ w jego wykonaniu. Dudka trzyma poziom oby tak dalej. Sadlok bardzo dobrze zarówno z przodu jak i z tyłu. Jeżeli będą go omijać kontuzje, to będzie dobry obrońca, na co najmniej kilka sezonów. Garguła w drugiej połowie niewidoczny, co obniżyło ogólną ocenę jego występu a szkoda, bo jego dwie bramki w końcu dały taki rezultat, a nie inny. Uryga pozytywnie zaskoczył. Nie popełnił większych wtop i może po tym meczu chodzić z podniesionym czołem. Boguski, to zdecydowanie gracz meczu. Mądre zachowania zarówno w odbiorze piłki jak i kreowaniu akcji. Pozostaje żałować, że Rafał został tylko z jedną asystą, bo mógł ich mieć znacznie więcej. Jankowski przeciętnie. Z tego chorzowskiego zaciągu chyba on mógł wzbudzać największe nadzieje. Oby tych nadziei nie zaprzepaścił. Stilić przez całe spotkanie też niczego wielkiego nie pokazał, ale były momenty, gdzie jego zagrania mogły rozstrzygnąć mecz. On już tak ma, że może grać przez 90% czasu gry tak jakby go nie było, a pośle taką piłkę, która niekiedy zamienia się w złotego gola dającego zwycięstwo. Nad Brożkiem nie ma, co się zbytnio pastwić. Oczywiście, że trzeba skrytykować jego skuteczność, ale należy też zaznaczyć fakt, iż dochodził do sytuacji strzeleckich oraz ściągał na siebie uwagę bloku defensywnego Lecha, co z pewnością ułatwiło możliwość rozegrania piłki innym zawodnikom. Donald - wejście Smoka.

Dobrze, że wykorzystał tą szansę, bo bałem się, że mając piłkę przy nodze może spudłować albo wcześniej dochodząc do niej jak , to już było w jego przypadku złamie linię spalonego. Na szczęście tak się nie stało i dzięki temu trzy punkty powędrowały na konto Wisły. Szkoda, że Smuda po raz kolejny nie dał pograć więcej minut Zającowi. A nóż może pokazałby kilka ciekawych sztuczek i może nawet strzeliłby tą bramkę. Jeżeli już o Smudzie mowa, to wielki plus za wpuszczenie Guerriera. Oby tylko wyciągnął wnioski i nie osiadł na laurach jak, to już ma w zwyczaju, bo może przyjść podobny mecz, w którym szczęście może nie być po naszej stronie. Mimo wszystko cieszę się z wyniku i mam nadzieję, że spokojnie sobie poradzimy z Ruchem, który, póki, co nie jest w szczytowej formie.