wolfy napisał(a):

A nie przyszło wam do głowy, że prezesem mógłby zostać ktoś bez "nazwiska" w piłce, za to z sukcesami w biznesie?
Nie, to by się pewnie nie sprawdziło. Porażka Leśnodorskiego wciąż żywym przykładem.
Chwila...
Nie Iwan, nie Borek ani nie Szymkowiak, tylko ktoś kto umie liczyć. Bednarz jest dowodem, że odbijanie piłki (w tym wypadku łysym) łbem przez kilkanaście lat niekoniecznie jest dobrą rekomendacją na kierownicze stanowisko w dużej spółce sportowej. Są oczywiście wyjątki, ale no właśnie - to tylko wyjątki od reguły. Just sayin'...
Piłka nożna to specyficzny biznes, ale do ....y nędzy nie znaczy to, że lepiej prezesem zrobić debila z przerostem ambicji, próbującego kosztem klubu załatwić sobie miękkie lądowanie w polityce niż kogoś kompetentnego i z doświadczeniem. Jasne, będzie popełniał błędy, ale przynajmniej jest spora szansa, że wyciągnie z nich wnioski.
No, ale to przecież folwark Cupiała. Będzie miał taką fantazję, to prezesem zrobi swojego szofera, a parę mózgów tutaj będzie udowadniało, że nie ma lepszych opcji. Zwłaszcza, jak ich dowartościuje ubliżając i próbując poniżyć fanatyków. Mniejsza o olbrzymie straty finansowe i wizerunkowe, grunt że paru frajerów poczuło się lepiej.
Zresztą, nie ma sensu dyskutować o patologiach...
|
Właśnie...już dawno nie chce mi się stukać bez sensu w klawiaturę, coraz częściej dochodząc do wniosku, ze się po prostu zestarzałem a ci którym się jeszcze chce i tak wolą się okładać łopatkami z piaskownicy ale gdy ktoś mądrze pisze to i nadzieja się budzi...
Piłka to biznes...nazwiska jakie Cupiał wrzucał na dyrektorskie stołki albo były mierne albo załatwiały doraźne interesy, gdy Wisła była dodatkiem do biznesu jakim jest TF. To były stołki dla znajomych lub osób, którym można było coś zawdzięczać..im więcej czasu upływało tym niżsi rangą ludzie tu trafiali..aż wreszcie trafił się matoł..ups..miernota..(to takie podobne słowa ale nie chce mi się korygować)
Nie ważna jest doraźna działalność sportowa, która kilka lat temu była akurat oczkiem w głowie Cupiała. Gdy TF zaczęła mieć problemy w odstawkę poszła zabawa w piłkę. Gdyby jednak w czasach świetności myśleć biznesowo wiązać z klubem region, marki czyli sponsorów nawet mniejszych, dbać o kibiców dziś bylibyśmy w innym mieście. Przekonanie o tym że jesteśmy Wisła i nam się należy zamanifestowało się przy budowie stadionu. Brak wspólpracy z miastem, brak pozytywnego PR, brak dbania o sponsorów, brak dbania o lojalnych kibiców. Mało ma to wspólnego z piłką wiele z biznesem. Dlatego nie liczmy na zmiany. Metody Cupiała w dzisiejszych czasach się nie sprawdzają i dopóki nie otoczy się ludżmi od których będzie wymagać efektów a nie ludżmi potrafiącymi mu jedynie przytakiwać nic się nie zmieni. Będziemy zdani na Rogale, Kapki i inne łyse, owlosione czy pryszczate wynalazki nieważne czy z Chorzowa, Warszawy czy Ozorkowa.
Piłka jest biznesem..im lepsza piłka tym większy biznes...My mamy na stołku prawnika uwalającego każdą sprawę, której się dotknie.