A tak na marginesie...
Kluczowy fragment cytatu to: "Tymczasem w Krakowie słychać...". Oznacza on ni mniej, ni więcej "wszystko to kłamstwa i pomówienia i nie mamy na nie nawet cienia dowodu, ale coś sensacyjnego trzeba było napisać".
Klasyczne słowa-wytrychy stosowane przez propagandzistów i chroniące ich przed ew. odpowiedzialnością karną. Oni nie przekazują informacji, tylko je sugerują

W jakim społeczeństwie żyjemy, kiedy coś takiego uważane jest za dziennikarstwo?