Coś znalazłem ( a to ci oszust.)

Andrzej Góralczyk
Cytat:
"Bardzo ważny głos ekonomisty, w dyskusji w na temat:
Polityka Gospodarcza UWr napisał:
Odsłuchałem całe nagranie 2h i 11 min. I ze zgrozą konstatuje, że nic mnie tam nie dziwi i nie zaskakuje. Ze zgrozą bo jest to kompletnie pod prąd powszechnym mediom.
Rozmowa odbyła się w czerwcu 2013.
1. Nic tam nie ma o kasie pod stołem dla rządu z banku centralnego. O przekazanych rzekomych 10 mld zł. To kompletna fantazja i insynuacje, Sienkiewicz tylko rzuca, że może im się budżet nie spiąć. Na 25 mld zł deficytu dadzą radę, ale jakby było 35 mld zł to by była tragedia. W 2013 roku deficyt wyniósł 42,2 mld zł. Budżet się spiął. Tragedii nie było. NBP nie dodrukował ani grosza dla rządu. Jedyną dozwoloną formą przekazywania pieniędzy z NBP do budżetu państwa to przekazanie ZYSKU NBP (jeśli go wypracuje). W 2013 r. NBP przekazał do budżetu państwa 4,8 mld zł wypracowanego zysku. Tylko, że to było już wiadomo od kwietnia, trzy miesiące przed nagraną rozmową. To może w kolejnym roku NBP wypracował "kreatywną księgowością" 10 mld i je przekazał do budżetu państwa? Otóż w tym roku NBP nie przekazał żadnego zysku (bo go nie wypracował, głównie przez różnice kursowe na rezerwach) i do budżetu państwa przekazał okrągłe zero złotych.
Więc o co chodził gdy mówiono o finansowaniu budżetu państwa i wspomożeniu rządowi?
Po prostu Belka chciał wprowadzić OMT (Outright Monetary Transactions), które kilka miesięcy wcześniej (wrzesień 2012) wprowadził Mario Draghi w EBC, czyli monetyzację (skup) SPW (skarbowych papierów wartościowych) na rynku wtórnym. Sam na tej taśmie mówi, że pod określonymi warunkami, że tylko w ekstremalnych sytuacjach, że to ma być jak broń atomowa, że ma być ale lepiej jej nigdy nie użyć. Omawiam to na zajęciach ze studentami i mówią czasem, że to taki "chuck norris effect" z bazooką. Taki straszak. Lepiej go mieć, ale nigdy nie użyć. Tu Belka mówi o bombie atomowej. Dokładne zasady tej operacji są na załączonym zdjęciu. To opis założeń do nowelizacji ustawy o NBP.
I ekonomiści jednym głosem mówią, że ten zapis jest potrzebny, konieczny i niezbędny bo rozszerza narzędzi polityki pieniężnej w sytuacjach bardzo ekstremalnych. Zaznaczmy, że monetyzacja na rynku wtórnym to kompletnie co innego niż drukowanie pieniędzy i przekazywanie ich pod stołem rządowi. Tu chodzi o skup przez NBP SPW nie bezpośrednio od MF tylko od banków w trudnej sytuacji, gdzie efektem ubocznym będzie spadek rentowności (oprocentowania) SPW. I przez to pośrednia pomoc MF bo będzie mógł taniej się zapożyczać (emitować/sprzedawać obligacje).
Nic zdrożnego. Tylko przyjęcie standardów EBC w zakresie polityki pieniężnej. (31 minuta nagrania - wręcz daje Sienkiewiczowi akademicki wykład o co w tym chodzi - bo Sienkiewicz nie kuma)
2. Belka mówi, że on ma "swoje interesiki" do wpisania w ustawę. I tu media kończą cytat. A tymczasem na taśmie w kolejnym zdaniu Belka wyjaśnia co to za interesiki. Mówi, że chodzi mu o wprowadzenie Rady Ryzyka Systemowego (odpowiednik w UE The European Systemic Risk Board (ESRB) ), całkowicie nowa instytucja. Coś co zachód wprowadził w 2009-2010 po upadku Lehmana, całkowicie coś nowego, tzw. macroprudential policy (czasami się pojawia tłumaczenie jako polityka makroostrożnościowa). Całkowicie nowy dział w Polityce Gospodarczej. W tym roku próbowałem prowadzić pierwsze zajęcia z tego tematu. Na świecie są chyba tylko dwa podręczniki na ten temat. Rok temu po polsku nie było ani jednej publikacji o tej tematyce a Belka chciał to już w prowadzić. I chwała mu za to. Chodzi o ryzyko systemowe czyli gdy kryzys jest tak duży, że może się zawalić cały system monetarny-finansowy jak to było blisko po upadku Lehmana. A nie ma jednej instytucji wszystko spinającej. NBP, KNF, MF działa osobno. Niestety Rostowski z powodów ambicjonalnych (w tej radzie byłby zastępcą Belki) nie chciał się zgodzić. Stąd słowa o odsunięciu Rostowskiego z rządu. Ale tylko z tego powodu. Później Belka dodaje: "Ja w dalszym ciągu twierdzę , ze Rostowski był bardzo dobrym ministrem finansów i będę go zawsze bronił przed takimi s....ysynami jak choćby przed Sławkiem". Czy pod sam koniec nagrania "Podziwiam Jacka, bo jako pierwszy ma wreszcie odwagę wziąć się za to OFE."
(40 minuta oraz 2h 11 min)
A otoczenie ekonomiczne?
W czerwcu 2013 r było fatalne, PKB za pierwszy kwartał tylko +0,4% - najniżej od upadku Lehmana (dane za I kw. podawane są w ostatni piątek maja czyli 2-3 tygodnie przed rozmową). Inflacja, najniżej w historii +0,2%. A rentowność SPW wtedy nagle, w ciągu miesiąca skoczyła z 3,0% do 4,6%. Czyli wzrost kosztów obsługi polskiego długu o ponad 50% !!! Wprowadzenie "polskiego OMT" wręczy wydawało się wtedy konieczne, tylko NBP nie miał narzędzi. Nie było zagrożenia inflacyjnego.
3. A niezależność NBP?
Tak, bank centralny to instytucja niezależna, ale nie działająca w próżni. Ma dbać o inflacje. Ale w tamtym otoczeniu ekonomicznym nie było zagrożenia inflacją (CPI tylko +0,2% czyli znacznie poniżej celu jakim jest 2,5%). Pamiętajmy, że zgodnie z ustawą celem NBP jest: "Podstawowym celem działalności NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej Rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP." (art. 3.1.) I wspieranie rządu po przez skup na rynku wtórnym SPW w celu obniżenie rentowności SPW się w to wpisuje.
Bank centralny musi i może robić co uważa za słuszne. Ale nie ma on siedziby na księżycu tylko na Świętokrzyskiej w Warszawie. I współpraca w rządem jeśli jest możliwa to powinna taka być.
Raczej tu widać chęć wpływania na rząd i jego personalny skład. Czego prezes banku nie powinien robić. Ale jak to Belka kilka razy powtarza, tylko dlatego bo Jacek nie chce pchnąć tych zmian w ustawie, które zgodnie jednym chórem ekonomiści powtarzają od 2 lat, są konieczne do wprowadzenia. Więc to raczej była walka o niezależność z władzą by bank centralny mógł robić co uważa za słuszne w prowadzeniu polityki pieniężnej.
Wiem, że moje postrzeganie taśm jest całkowicie odmienne niż to co w mediach. Zamach stanu, targowica, kolejny rozbiór. Ale w większości nie patrzy się na to z perspektywy otoczenia ekonomicznego i standardów międzynarodowej polityki gospodarczej. Wyrywa się zdania, czasem nawet słowa z kontekstu. I pompuje się sprawę. Belka ma pojęcie co robi. A na taśmie wszystko jest niemal podręcznikowe.
Kwestia języka, wódeczki, przekleństw, to już tylko polityka. Tak się też ją robi. Zwłaszcza przy alkoholu. Nie wygląda przyjemnie. Jasne. Ale nie ma tam łamania prawa. Ani nawet chęci łamania prawa".
|
|