Świat nie jest czarno-biały. Są więcej niż 2 powody, dla których ktoś jest lub nie jest na stadionie. Sprowadzanie konfliktu do osoby Bednarza świadczy o niezbyt szerokich horyzontach. Mi osobiście nasz prezes jest obojętny. To kolejny z zastępu mniej lub bardziej udanych pracowników klubu, którzy nie mają znaczenia w ogólnym rozrachunku. Za to nie jest mi obojętny szantaż środowisk kibicowskich. Byłoby bardzo źle gdyby klub mu uległ, bo doszłoby do bardzo niebezpiecznego precedensu. I tyle.
Takie teksty, jak te z drugiego akapitu sobie daruj. Padały w historii rodzaju ludzkiego z ust wszystkich agitatorów i w tym kontekście brzmią raczej zabawnie, niż dobitnie. Kończąc, mam nadzieję, że wrócicie, ale pokorniejsi i przede wszystkim zaznajomieni ze stadionowym regulaminem. Czego nam wszystkim życzę.