Dzord napisał(a):

Dlatego potrzebna jest władza, która w ten teoretycznie wolny rynek tak ingeruje, że w wyniku tej ingerencji powstają warunki równe dla wszystkich i plantatora i chłopa. Bo na przykład francuski bank da swojemu ziomkowi który ma plantacje ogórków w Polsce pożyczkę bez procentu, a odbije sobie to na polskim plantatorze któremu przywali dwa razy taki procent i co zrobisz? Bankowi wolno. A jak polski plantator padnie to francuski potroi cenę ogórków, i co zrobisz? Chłopa który mógłby stanowić konkurencję już dawno nie ma, bo władza jest wolnorynkowa i skupu ogórków nie zorganizowała. Nie wierzysz że tak będzie? To prześledź historię polskich cukrowni i ceny cukru. Powtarzam pitolenie o wolnym rynku to bajki dla naiwnych.
|
1. Bank to nie fundacja. Pożycza tak, żeby mu się opłacało.
2. Jak potroi cenę ogórków to znajdzie się inny plantator, który cenę obniży - bo wie, że po zawyżonej nikt nie kupi. Wolny rynek to nie monopol. Jest miejsce dla każdego. Chłopu radzę, że jeśli nie jest w stanie wygrać z konkurencją to niech się do niej przyłączy.