Wyświetl pojedynczy post
Uran235
Senior Member
 
Od: 08.2005
Skąd: Łódź

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#99
Stary 20.07.2014, 05:47
Nowy sezon, te same błędy. Gramy bez drugiej linii i walimy głową w mur w ataku pozycyjnym. Łatwo winić Urygę, bo chłopak ma ewidentne kłopoty, ale ja bym bardziej winił jego starszych kolegów, którzy dali dupy po całości. Garguła, Boguski i Jankowski - wszyscy trzej nie pokazywali się pod grę obrońcom, nie pracowali nad wyprowadzeniem piłki, a zamiast tego ładowali się do środka pod Brożka i Stilicia i obydwu po prostu dusili. Brożek jeszcze uciekał z tego tłoku i szukał gry, ba on czasem robił robotę za wymienioną trokę, pokazując się obrońcom do gry. Gorzej ze Stiliciem, to jest taki zawodnik, który musi mieć grę ułożoną pod siebie, żeby bbłyszczeć. Partnerzy zabierali mu piłki, zabierali mu miejsce, więc Stilić był zupełnie niewidoczny.

Jankowskiemu jeszcze bym dał moment, chociaż w Łęcznej zagrał jak gość ściągnięty z drużyny podwórkowej, a nie z Ruchu Chorzów. Tłok, ścisk i potrojone ktyrice, aten wchodzi w środek i drybluje, trudno przypomnieć sobie jakąkowliek jego akcję, której nie zaczynałby od prowadzenia piłki. Jednak będę go bronił o tyle, że mam wrażenie, że chłopak wyszedł przemotywowany - widać, że chciał się pokazać, szczególnie na początku dużo szrapał, tylko ewidentnie nie wiedział z kim jak grać, kogo gdzie szukać i zamiast tego ładował się w głupie akcje indywidualne. Mimo wszystko liczę, że się z czasem wyrobi, tym bardziej, że akurat z Sadlokiem próbował grać akcje bardziej zespołowe, więc bardzo możliwe, że najbardziej gubi go brak zgrania z zespołem.

Garguła wypchnięty na bok to nieporozumienie - od dłuższego czasu to widać i chuyba trzeba się pogodzić z tym, że lepiej postawić tam zawodnika słabszego, ale lepiej wypełniającego założenia taktyczne. Ponadto trudno mi przypomnieć sobie mecz, w którym tandem Garguła - stilić sprawdziłby się na boisku. Jak dla mnie to dwaj piłkarze, którzy potrzebują wykonywać na boisku te same zadania i jednocześnie niezdolni do wykonywania innych funkcji tym samym - poza sytuacjami awaryjnymi - powinni grać wymiennie, a nie równolegle.

Boguski jak to Boguski, taka nasza zapchajdziura, raz na jakiś czas zdarzy mu się zagrać dobrze, ale wiara w jego powrót do wysokiej dyspozycji opuściła już nawet mnie.

Uryga - cóż, chłopak nie tyle jest beznadziejny, co ma problem w postaci swojej postury. Na dziś to jak jego postura rzutuje na jego dynamikę, zwrotność i koordynację ruchową właściwie dyskwalifikuje go na tym poziomie. Takie rzeczy da się obejść dysponując doświadczeniem, dobrym czuciem gry i wysoką dyscypliną - np. w sytuacji bramkowej Uryga dał Nowakowi uciec, potem go gonił i się zabiegł - dopiero te czynniki pozwoliły rywalowi obnażyć braki Wiślaka pod względem zwrotności. Na dziś Uryga nie pokazuje wspomnianych atutów, które kompensowałyby jego braki, więc w najbliższym czasie siłą rzeczy będzie miał problemy ze zwrotnymi zawodnikami, a my będziemy wypatrywać powrotu Stjepanovicia, no chyba, że trenera wcześniej szlag trafi i poszuka (w kadrze, bo gdzie indziej) kogoś za Dudkę na stopera.

Jeszcze jedna uwaga ogólna, co do drugiej linii. Nasi środkowi pomocnicy w liczbie 127 notorycznie przy/po przyjęciu obracali się z piłką w stronę własnej bramki - no tak się akcji nie popchnie naprzód.
Zapraszam na mojego piłkarskiego bloga - Futbol Totalny
Odpowiedz cytując