SKWK napisał(a):
Dzisiaj ogłoszono coroczny raport na temat finansów w klubach ekstraklasy. Zestawienie przygotowała firma Dellolite, która zajmuje się tego typu podsumowaniami od kilku lat i jest bardzo wiarygodnym źródłem informacji w tym aspekcie. Niestety informacje zawarte w raporcie są dla naszego klubu miażdżące…
Przychody Wisły w okresie 2012-2013 spadły o ponad piętnaście milionów złotych. Biała Gwiazda jest najbardziej nierentownym klubem T-Mobile Ekstraklasy. Co więcej wydatki na pensje piłkarzy, którzy od trzech lat nie potrafią awansować do europejskich pucharów i tym samym zarobić pieniędzy dla klubu pochłaniają 147% wpływów. Idziemy na dno, przy akompaniamencie pustosłowia Jacka Bednarza, który w ten sposób próbuje zdobyć pseudo-autorytet. Ten, kto nie widzi degrengolady naszego klubu powinien jak najszybciej zarejestrować się do najbliższego okulisty…
Wisła jako przedsiębiorstwo po prostu przestaje się już opłacać. Polityka prezesa, która polega tylko na cięciu kosztów doprowadziła klub do ruiny. A nie zanosi się na poprawę stanu klubowych finansów z kilku powodów. Wisła nie ma na trybunach kibiców. Co za tym idzie traci wpływy z biletów, ludzie nie przychodzą na stadion, nie kupują nawet przysłowiowej kiełbasy. Klub łoży również nieustannie trzy miliony złotych na stadion, którego operatorem nie chce zostać żadna firma, bo i po co? Kto chciałby inwestować w prawię pustą żelbetową konstrukcję, na której nie da się zarobić? Dodatkowo brak kibiców powoduje niechęć sponsorów, którzy mogliby przynieść do klubu pieniądze. Bo nikt nie chce, aby logo jego firmy widniało na pustym stadionie. Rozumie to chyba każdy. Każdy, tylko nie prezes Bednarz.
W maju urządzono w Pawilonie Medialnym wielką szopkę, na której zaprezentowano nowego sponsora czyli Totolotka. Nasz złotousty prezes jak zawsze powiedział kilka pięknych słów i cynicznie się uśmiechał, gdyż doskonale zdawał sobie sprawę, że nieco ponad dwieście tysięcy złotych, które trafią na konta klubu z tytułu tej umowy to kropla w morzu potrzeb. Resztę pieniędzy przejmie UFA Sports i kolejny pośrednik. Takie właśnie umowy podpisywał Bednarz. Prawnik z wykształcenia…
Jak wynika ze sprawozdań finansowych za rok 2012 (za rok 2013 Wisła jeszcze nie złożyła, mimo, że termin upłynął 30 czerwca bieżącego roku), które każda spółka akcyjna musi składać do KRS-u działacze Wisły mieli swój pomysł na restrukturyzacje klubu i jego finansów. Piłkarze według planu mieli zająć 5 miejsce w sezonie 2012/2013 i zdobyć Puchar Polski. Tym samym Wisła dostałaby premię za odpowiednią lokatę w lidze, oraz uzyskałby szansę gry w Lidze Europejskiej. Co więcej w sezonie 2013/2014 Biała Gwiazda miała zostać mistrzem lub wicemistrzem, a zyski z gry w europejskich pucharach miały zapewnić nam stabilność finansową. Żadnego z tych założeń jak wiemy nie udało się zrealizować. Kolejnym z elementów procesu restrukturyzacji miało być zwiększenie frekwencji na trybunach, dzięki intensyfikacji działań marketingowych. Warto wspomnieć, że jednym z przykładów takiej działalności, które zostały wymienione w sprawozdaniu była mocna współpraca z SKWK. Jak się to skończyło, wiemy wszyscy. Co więcej klub miał znaleźć sponsora strategicznego i oficjalnego, oraz nawiązać sieć połączeń z partnerami biznesowymi. Tego również nie udało się zrealizować.
Kolejnym zastrzykiem gotówki dla klubu miała być sprzedaż piłkarzy, którym kończyły się kontrakty, a na których dałoby się zarobić. Wytransferowany miał zostać Gordan Bunoza (odszedł za darmo), a także Marko Jovanowic i Osman Chavez, którzy wciąż są naszymi zawodnikami. Jovanowic mimo udanej jesieni wiosną borykał się z kontuzjami, a Chavez wróci do Krakowa we wrześniu. Honduranin nie jest ulubieńcem Smudy, co za tym idzie będziemy mieli jeszcze przez rok na ławce suto opłacanego zawodnika. Ostatnim planowanym transferem z klubu było odejście Cwetana Genkova, ale tej sprawie poświęcimy osobny akapit.
Jesteśmy o krok od bankructwa. To mocna słowa, zwłaszcza, jeżeli przypomnimy sobie ostatnie kilkanaście lat, w których Wisła dzieliła i rządziła polską ligą. Trzeba sobie jednak uzmysłowić, że to już przeszłość. Jacek Bednarz gra na czas, cały czas zwodzi wszystkich, ciągle mówi o cięciu kosztów i mydli oczy kibicom takimi umowami jak ta z Totolotkiem, czy UFA Sports. Tak naprawdę nie ma żadnego pomysłu na to, aby wyprowadzić klub na prostą. To co widzimy ostatnio to apogeum niekompetencji i niegospodarności, z jaką chyba nie mieliśmy jeszcze do czynienia w czasach telefonikowej Wisły. Warto jednak zadać sobie teraz pytanie, czy te działania wynikają z braku umiejętności i wiedzy prezesa, czy raczej z jego cynizmu i złej woli. W maju 2013 podczas spotkania z kibicami Jacek Bednarz obiecał walkę o tytuł w sezonie 2014/2015. Wcześniej w sprawozdaniu finansowym spółki zakładano, że będzie to sezon 2013/2014. I mimo kapitalnej postawy zespołu w rundzie jesiennej, nie udało się wiosną pójść za ciosem. Zbyt szczupła kadra nie wytrzymała trudów sezonu, a mimo teoretycznej szansy nawet na mistrza ostatecznie nie zagra także w eliminacjach Ligi Europy. Tutaj wszystkim kibicom Wisły należy przypomnieć, że zimą do klubu mogło trafić dwóch piłkarzy (lewy obrońca i napastnik) z ligi portugalskiej. Znalazł się nawet sponsor, który miał pokryć pensję tych zawodników. Sprawa jednak utknęła w martwym punkcie. Ktoś, coś znowu przyblokował…
Walka o mistrzostwo, a nawet puchary w tym sezonie wydaje się utopią. Zbroi się na potęgę Lechia, ciekawe transfery zrobił Zawisza, Lech zatrzymał Linettego, co jasno pokazuje, że w Poznaniu mają ochotę dalej tworzyć ciekawy zespół (jednocześnie szanując swoich kibiców). O mocarstwowych zapędach Legii nie ma już nawet co pisać. My tymczasem bierzemy Macieja Sadloka, który co prawda był uznawany za wielki talent, ale w ostatnich dwóch latach w ekstraklasie zagrał dziewiętnaście razy. Te statystyki nie powalają na kolana prawda? Sam Arkadiusz Głowacki w niedawnym wywiadzie przyznał, że celem Wisły będzie pierwsza ósemka, a potem się zobaczy. Nie mamy zespołu na walkę o puchary. Jakikolwiek sukces, a także zysk z punktu widzenia sportowego wydaje się nierealny.
Wisła nie ma pieniędzy, bo nie ma inwestorów. Z naszych informacji wynika, że do klubu zgłosił się bardzo majętny sponsor, który chciał wejść na koszulki Wisły, płacąc za to trzy miliony złotych. Jedynym jego warunkiem było usunięcie z klubu Jacka Bednarza, bo nie chciał po prostu współpracować z tym człowiekiem. W tej chwili być może uda się jedynie sprowadzić dwóch, trzech piłkarzy z Portugalii, za których kontrakty zapłaci. Sponsorem jednak na razie nie zostanie, bo prezesem jest ciągle Bednarz. A nie da się ukryć, że trzy miliony złotych to kwota, która w znaczny sposób podreperowałaby klubowy budżet. Wierzyciele walą już drzwiami i oknami, a sam tak zwany dług wewnętrzny wobec Telefoniki wynosi 90 milionów złotych.
Swoistą wisienką na torcie niech będzie dzisiejszy wyrok Trybunału Arbitrażowego UEFA, który zasądził wypłacenie Cwetanowi Genkowowi 350-400 000 euro z tytułu zaległych pensji. Bednarz nie spłacił swoich zobowiązań wobec Bułgara, który nie tylko odszedł, ale i Wisła musi do tego dokładać. Prawnicze wykształcenie, którym szczyci się prezes jak widać niewiele pomogło. Ta sytuacja zdecydowanie pokazuje ogromną niekompetencję tego człowieka. Nie możemy jednak zapomnieć, że nasz prezes para się także menadżerką. Bardzo ciekawe jest podpisywanie takiej ugody z zawodnikiem, z której klub nie może się wywiązać i prezes Wisły S.A wiedział o tym. W tej sytuacji jedynym wyjściem jest rozwiązanie kontraktu z winy klubu, w tym czasie menadżer zawodnika szuka mu już nowego pracodawcy. Z niemal identyczną sytuacją mieliśmy do czynienia w przypadku odejścia z Wisły Cezarego Wilka. Na obu piłkarzach klub nie zarobił ani złotówki. Biznes menadżerom jednak ciągle się kręci.
Idziemy na dno. A Jacek ciągle dobrze się bawi. Naszym kosztem…
|
I do tego jeszcze jedna ciekawostka:
GJ napisał(a):
|
od pewnego czasu zastanawiam sie gdzie w tym wszystkim jest Cupiał, przez pewien czas nawet go juz skreslilem. Wychodzi jednak na to, ze po prostu zostal zdominowany przez swoich "doradców" a konkretnie jednego czyli pilcha. OD samego poczatku pilchowi i bednarzowi chodzilo by odsunac Cupiala od SKWK, jak spotykał sie z przedstawicielami SKWK oni dostawali gorączki, chodzili w kółko i liczyli każdą minutę spotkania. Udało im się i tak jedynym doradcą Cupiałą ds. Tele-Foniki jest pilch, a jedynym doradcą ds. Wisły jest... pilch. Nie gada z nikim innym, a rysiek bardzo umiejetnie filtruje informacje. Zastanawialem sie tez nad losem Tele-Foniki, myslalem ze skonczyla sie koniunktura, chinczycy zaczeli robic tansze kable, czy po prostu zakłąd z Myslenic nie nadąża za nowinkami technicznymi. Nic bardziej mylnego. Mam nadzieje ze już w krótce wyjdą na jaw wszystkie grzechy pilcha- grabarza Wisly i Tele-Foniki. A zakład nie zostanie sprzedany za bezcen, mimo usilnych prób obniżania jego wartości...
|
|