|
Jeśli link nie działa :
Były dyrektor sportowy Wisły - Stan Valckx - udzielił ciekawego wywiadu dla Gazety Wyborczej, w którym mówi o procesie pozyskiwania piłkarzy w naszym klubie czy o przyczynach fatalnej sytuacji finansowej.
Oto ciekawsze fragmenty wywiadu:
Nie mógł pan zostać w Wiśle? Współpraca z pełniącym obowiązki prezesa Jackiem Bednarzem była niemożliwa?
- Powiedziano mi, że Wisła ma jakieś problemy finansowe, i Bednarz zapytał: "Co sądzisz o rozwiązaniu kontraktu? Jesteś dla nas za drogi, a my właśnie reorganizujemy klub". Zastanowiłem się i odszedłem. Na zakończenie współpracy dałem klubowi wielki prezent - zrezygnowałem z kilkumiesięcznej pensji.
Ale część kibiców i ludzi pracujących w Wiśle ciągle powtarza, że to Valckx i Basałaj zadłużyli klub.
- Dlaczego? Zarobiliśmy wiele pieniędzy: ze sprzedaży zawodników, z praw telewizyjnych, marketingu, biletów, eliminacji do Ligi Mistrzów i fazy grupowej Ligi Europejskiej. W ostatnich latach Wisła zawsze była na minusie i właściciel musiał ją wspierać finansowo. Za to my zarobiliśmy zdecydowanie więcej, niż wydawano na pensje zawodników.
Wiceprezes Bednarz na swojej pierwszej konferencji podkreślał, że przyszedł do Wisły, która ma wielkie problemy finansowe.
- Bo tak jest najłatwiej powiedzieć. Ja powiem: obiecywano, że stadion zostanie w całości oddany w 2010 r., a zrobiono to dopiero w lutym 2012. Bogdan mówił, że miało to olbrzymi wpływ na przychody.
A może zatrudnił pan za dużo obcokrajowców?
- Tak, w szatni nie było właściwej równowagi.
Chcieliśmy podpisać kontrakt z siedmioma czy ośmioma Polakami, właściciel Bogusław Cupiał zawsze mówił "nie". Nie chciał inwestować w Polaków. Rozmawialiśmy np. z Marcinem Baszczyńskim czy Pawłem Olkowskim, ale Cupiał wolał wydać pieniądze na obcokrajowca niż na Polaka, bo też nie ma co ukrywać - ceny za naszych czołowych piłkarzy były zdecydowanie wyższe, więc miał rację. Nigdy wprost nie powiedział: "Nie chcę Polaków w klubie", ale gdy rozmawialiśmy o kontraktach dla nich, zawsze podkreślał, że nas nie stać. A my martwiliśmy się o zbyt wielu obcokrajowców w szatni, rozmawialiśmy o tym każdego dnia.
Dlaczego nie zbudowaliście w Wiśle akademii?
- Bo w Wiśle nigdy nie ma czasu, by coś zbudować. Bez wyników właściciel staje się nerwowy. Cupiał otacza się złymi doradcami, którzy załatwiają swoje prywatne interesy. Nie można winić właściciela za niewystarczającą wiedzę o piłce, ale wokół niego jest wielu złych podpowiadaczy, przez co ludzie w klubie pracują w wielkich nerwach. Spędziłem w Wiśle wiele miłych chwil i nie chcę tego niszczyć, ale właściciel nie powinien tak bardzo ufać dziwnym ludziom, bo wtedy wielu dobrych pracowników zaczyna bać się o swoją przyszłość, a po klubie zaczynają krążyć plotki. Atmosfera robi się nerwowa, a to nie pomaga w osiąganiu dobrych wyników.
|