mtk napisał(a):

|
No rzeczywiście łysy jacuś to chodząca kultura, która nazywa wielu niewinnych kibiców bandytami i judaszami. To dopiero argument.
|
Już ktoś na ten temat pisał - nie nazwał kibiców Judaszami - mówił swoim kontekście, że gdyby dla kilku srebrników zdradził swoje przekonania SAM BYŁBY JUDASZEM. Jeśli nie czytacie ze zrozumieniem prostych wypowiedzi to trudno się dziwić, że wszędzie wietrzycie spiski, wrogów, kłamców, oszustów legijne kohorty czyhające na ukochany klub. W takiej atmosferze nikt by się z wami nie dogadał, nie tylko łysy z Reymonta.
Co do jego motywacji - jest on wynajętym pracownikiem, z określonymi zadaniami, widocznie rada nadzorcza i właściciel na tą chwilę dobrze oceniają jego działania. Kibice mogą być innego zdania, na szczęście nie mają tu zbyt wiele do gadania - oczywiście poza protestami, do których mają pełne prawo. Ale w jakimś wiecie Ty żyjesz, jeśli oczekujesz, że prezes szanującego się klubu ustąpi bo jakaś hałaśliwa grupa kibiców uważa, że działa na szkodę klubu?
Żeby było jasne - nie bronię Bednarza, nie znam go osobiście, nie byłem przy negocjacjach, ale mnie jako kibicowi płacącemu za bilety nie podoba się to, że mam dawać jakiś haracz (nawet jeśli to jest 1 zł od biletu) organizacji, z którą się nie zgadzam światopoglądowo. I mam prawo wyrażać swoje zdanie na ten temat bo mnie jako płacącego za bilety dotyczy. To nie znaczy, że nie doceniam wysiłków SKWK, pewnie jeśli powstanie muzeum zapłacę za bilet wstępu, ale świat nie jest czarno-biały, więc nie muszę się zgadzać ze wszystkim i nie zgadzam się np. z formą protestu. A za to od razu jestem uznawany za pachołka Bednarza najpewniej przezeń opłaconego.
Poza tym, jeśli ktoś twierdzi, że winą Bednarza, jest ostrzelanie stadionu racami to z taką logiką (cyt: "wszystko jest winą i konsekwencją działań Bednarza) w ogóle nie ma dyskusji i znów nie dziwi mnie, że przy takim zacietrzewieniu nie udało się dogadać.
I nigdzie nie twierdziłem, że winne wszystkiemu jest SKWK - cały czas, dla kogoś kto ma trochę lat na karku i trochę świata widział, jasne jest, że w konfliktach biorą udział co najmniej dwie strony i co najmniej dwie strony są winne. Mniej lub bardziej, ale obie. Jeśli ktoś twierdzi inaczej to się po prostu mija z prawdą.