A ja tam odniosłem wrażenie, że i Argentyńczycy i Francuzi zagrali jakby na pół gwizdka. Nie było wielkiej potrzeby forsowania tempa to nie forsowali. Oczywiście - casus Urugwaju pokazał, że ... różnie to bywa.
Dziś hicior numer 3 w fazie grupowej, prawdę powiedziawszy stawiam jednak na Portugalczyków, którzy po wielu upokorzeniach ze strony Niemców, chyba wreszcie są w stanie z nimi powalczyć na serio.
Najbardziej jednak czekam na środę i czwartek i OBY pożegnanie Hiszpanów i Urusów, którzy rozczarowali mnie najbardziej.
