Biorąc pod uwagę układ grup, który jest... trochę dziwny (4 bardzo mocne grupy - ABDG, 4 wyraźnie słabsze) już na pierwszym etapie rozgrywek odpadnie kilka ekip, wśród których są faworyci. Standardowo, jak to na Mundialach, kibicuję słabszym - debiutantom z Bośni, Ghanie i teoretycznie słabej Belgii. Tylko teoretycznie, bo to kadra naszpikowana gwiazdami i jeśli nie stanie się nic dziwnego, to śmiało widzę ich w ćwierćfinale.
Smutny jestem z układu grupy A, w której grają lubiane przeze mnie drużyny, bo od zawsze - 1998 - sympatyzowałem z Chorwatami, Meksykiem i Kamerunem.
Duża szansa na wyjście z grupy przed Wybrzeżem Kości Słoniowej - w końcu trafili na grupę równą sobie, pewniakami do awansu wydają się Francuzi i Argentyńczycy, którzy dobrze wylosowali.
Mundiale zwykle przynoszą jednak jakieś niespodzianki, mam nadzieję, że tegoroczny zostanie jednak zdominowany przez Amerykę Południową i to Argentyna, Brazylia i Urugwaj odegrają wiodące role. Czas odsunąć Hiszpanów od berła
