|
No i jest piąte miejsce. Na własne życzenie ominęliśmy miejsce 3, które było zdecydowanie w zasięgu, ale chyba nam nie było na rękę, bo przegraliśmy je wieloma meczami, choćby kolejkami 27-30, ostatecznie tracąc na nie szanse dopiero w przedostatniej kolejce. W pewnym sensie szkoda, w pewnym sensie dobrze. Szkoda, bo to zawsze pudło, jakiś tam zapis w kronice klubu, a przecież od czegoś w pogoni na szczyt trzeba zacząć... i trochę wyższe pieniądze od Ekstraklasy przepadły. Dobrze, bo na Europę ani nas tak naprawdę nie stać finansowo, ani sportowo. Przykro byłoby patrzeć na oklep na jakimś wy....owie kontynentu, a tak pewnie by się to skończyło.
Na minus trzy sprawy:
cała runda wiosenna (za wyjątkiem tak naprawdę 3 meczów: Derby, 2-2 na Ł3 i 5:0 z Pogonią)
cały sezon wyjazdowy, takiego bilansu nie pamiętam, istny dramat: 2 zwycięstwa w 19 meczach.
konflikt na linii kibice - zarząd.
Wszystko w tym sezonie przypominało sinusoidę. Dno przed sezonem, załamanie, wielka Smuta nadchodzi, nagle Smuda czyni cuda - skuteczna gra na własnym boisku, wyśrubowanie genialnej serii, przeplatanej przeciętną, czasem słabiutką grą na wyjazdach, pierwszy komplet na trybunach, znakomita atmosfera, magiczne wieczory, twierdza R22...
Potem nadeszła wiosna, wiosna w której oczekiwania poszły (co było naturalne) w górę, zaczęło się wszystko pięknie od dwóch wygranych, a potem... szpital, konflikt, porażka za porażką, światełko w tunelu w meczu z Pogonią, a potem klęska na Łazienkowskiej i zgrzyt z Burym. Ostatnie 4 mecze to taka szarpaczka, tu niby ładna gra z przodu, ale bardzo źle w tyłach. Na trybunach żałoba i antyrekord frekwencyjny.
Oby za półtora miesiąca wróciła normalność, by ta czysta karta z jaką ruszymy w nowy sezon nie okazała się drogą do piekła, oby wróciło wsparcie z trybun, bez względu czy z Bednarzem, czy bez niego, bez względu na to, kto będzie na boisku i na ławce trenerskiej - choć w tej kwestii niewiadoma jest chyba najmniejsza.
Dziś przyznaję rację, że wygrali ci, którzy protestowali, nie chodząc na mecze, choć nie przyznam nigdy, że jedynym zarzewiem konfliktu i jedynym problemem w tym wszystkim jest łysy.
Do zobaczenia, mam nadzieję w większym gronie, w połowie lipca!
|