A jest jakiś lepszy sposób na wyjście z długów niż obstawienie ostatnich oszczędności, że się dostanie żółtą kartkę w następnym meczu?
Nie ważne czy tak było czy nie, ważne, że będąc u buka stracił wiarygodność u swojego pracodawcy, czyli Wisły Kraków. Która dodatkowo zastrzegła sobie w kontrakcie, że nie wolno chodzić do buka
Pytanie czy zarząd Wisły przyjmie to naplucie w twarz ze stoickim spokojem, bo nie mamy piłkarzy do gry, a w przyszłym sezonie będzie ich jeszcze mniej.