Nie musimy a chcemy mieć na tyłach sojusznika. Cała tutaj burzliwa dyskusją rozbija się o szanse na to. W optymistycznym wariancie, w który nie wierzę (perfekcja w sztuce kłamania banderowców), pozostaje jeszcze sprawa przydatności takiego partnera, który oddaje ludzi i sprzęt wrogowi vide Krym.
Czy są nam w stanie zagrozić? Prócz wszystkiego związanego z Niemcami - a i również. Szykany wobec Polaków mieszkających na Ukrainie (jak pokazywaliśmy wyżej - w niemałej ilości). Masowy napływ Ukraińców na Podkarpacie powiększający już duże ich wpływy w samorządach (Przemyśl i usunięcie fragmentu pomnika Ofiar UPA). Tranzyt do Rosji etc.
Cały czas w tym temacie przewija się pytanie co nam dało poparcie Majdanu? Że Ruscy nie weszli? Weszli. Zdobyliśmy poparcie Ukrainy? Jakie, skoro się nie liczymy i do Brukseli/Berlina pielgrzymują? Ukraińcy w zamian za pomoc jakieś gesty choćby życzliwości wykazali? Polskie mienie, język,
potępienie zbrodni? Nie popierając Majdanu wcale nie musieliśmy popierać Putina. A tak nie zyskaliśmy nic na Ukrainie (wygląda na to, że stracimy sporo -> Niemcy) a Putin nam pogroził i groził będzie nadal. Dla naszych rolników (jabłka, mleko, mięso) to jest dramat.
PS: Już się powtarzam bo na kilku stornach naprawdę dużo zostało napisane.
Na dokładkę, skoro nie wierzycie w realne oddziaływanie upowców na Ukraińców:
http://www.kresy.pl/zobacz-kresy,fot...i-zsrr-galeria