|
Co najbardziej uderzyło, to różnica w przygotowaniu fizycznym, motorycznym. Smuda PO RAZ KOLEJNY zawalił przygotowania w zimie. Już to kiedyś widziałem - podczas czasie jego kadencji w Lechu, gdzie jesienią cisnęli jak cholera, a wiosną niesamowicie obniżyli loty. Czy biegowe, czy siłowe - wszystkie starcia dla Legii.
Odnośnie taktyki. Zabrakło szybkości w linii defensywnej. Oprócz Łukasza Burligi, żaden z pozostałych obrońców nie miał prawa wygrywać pojedynków biegowych z Żyro, Dudą czy Rado. W podstawie powinien wyjść Piotr Brożek. Najlepiej na stoperze. Nadrobiłby trochę sprintami. Każda długa piłka za obrońców, pachniała golem. Taka prawda, niestety. Nalepa miał dobre mecze, zwłaszcza te ostatnie przed urazem, daleki jestem od krytykowania chłopaka. Wy też zluzujcie. Czekaj po dłuższym rozbracie z piłką zbawicielem nie będzie, przynajmniej na razie. Dobrze, że powróci Arek Głowacki.
Jak mówił Żyro po meczu, mecz wygrali przez środek pola. Zdominowali nas fizycznie. Ostoja dziwnie ospały, nie nadążał zarówno z ogarnianiem swojej roboty, jak i z asekuracją kolegów. Chrapek i Stilić nie mają żadnej szybkości. Semir musi dostać piłkę do nogi, podobnie Michał, chociaż ten gra głębiej i jest go więcej w grze. Starał się, ale to było takie szarpane, dużo chaosu w jego grze.
Naszą przewagą miały być skrzydła. Czy były? NIE. Sarki szarpnął kilka razy, zwłaszcza na początku, a potem zgasł, jak i cała drużyna. Nikt nie dał impulsu. Drugi z "wingerów" - Guerrier pokazał się chyba tylko raz, gdzie wygrał pojedynek z Żyro. Paweł w ataku był osamotniony. Zdominowany przez Rzeźniczaka, miał niewiele do powiedzenia. Przy wrzutkach Sarkiego najczęściej był sam w polu karnym, a wokół 3/4 obrońców. Masakra.
Na koniec odniosę się do dyskusji z forum. Kamikaze napisał, że "Smuda, mając trochę honoru, podałby się do dymisji". Koleś, słabo. To już nie są czasy, że Wisła to kraina mlekiem i miodem płynąca. Jesienią zrobiliśmy wynik ponad stan, wszyscy utonęli w euforii, a Smuda mówił, że zrobili więcej niż mogli i że wiosną przy kontuzjach i krótkiej ławce, będzie problem. I taki jest! Kontuzji zwaliło się w jednym czasie mnóstwo. Co los dał jesienią, zabrał wiosną. Dodaj do tego konflikt z kibicami, frekwencję po 4 tysiące na meczu, fatalną atmosferę wokół klubu, brak widoków na lepsze jutro. Naprawdę nie trener jest tutaj problemem. Popatrzcie szerzej.
|