- Niedługo będziemy w czołówce - zapowiada pomocnik Wisły, który w marcu przy Łazienkowskiej zdobył gola dla krakowian.
Jacek Staszak: Poprzednią bramkę strzelił pan Legii Warszawa, z którą zmierzycie się w piątek. To najtrudniejszy rywal?
Wilde-Donald Guerrier: Są liderem, ale to nie znaczy, że to największy klub w Polsce. Dla mnie najlepsza jest Wisła. Legia jest pierwsza, bo gra w swoim stylu. Ale niedługo my też będziemy w czołówce. Musimy się skupić i ciężko trenować, by osiągać takie wyniki jak Legia, a nawet lepsze.
W marcu zremisowaliście z Legią, choć przegrywaliście 0:2 i graliście w osłabieniu. Niektórzy twierdzą, że po tym meczu poczuliście się zbyt pewnie i stąd późniejsza seria bez wygranej.
- To nie tak. W piłce takie rzeczy się zdarzają. Załóżmy, że Wisła szczęśliwie wygrywa z Realem Madryt. Możemy sobie wyobrazić, że potem gra ze słabszą drużyną od siebie i przegrywa. Taki jest futbol, a to, co ludzie mówią, nie jest prawdą.
Trener Franciszek Smuda mówił, że ma pan problemy fizyczne, które wynikają ze zbyt ciężkich treningów.
- Tak, pierwszy raz gram w Europie i nie byłem przyzwyczajony do tak wymagających zajęć. Wcześniej nie miałem takich przygotowań. To jest trochę jak z piciem mocniejszego alkoholu po raz pierwszy - zawsze masz problem. Dlatego też nie byłem w pełni sił. Teraz na boisku czuję się gorzej niż jesienią, ale krok po kroku się przyzwyczajam. Dużo odpoczywam, wysypiam się i jest coraz lepiej.
A rozwinął się pan jako piłkarz?
- To mój cel i marzenie - rozwijać się w Europie, by zdobywać mistrzostwo z Wisłą. Lubię ciężko pracować i wygrywać.
Trener Smuda mówił, że musi się pan nauczyć taktyki.
- Na to nacisk kładzie nie tylko Smuda, ale też Marcin Broniszewski. Wielu piłkarzy mi też pomogło: Arkadiusz Głowacki, Paweł Brożek, Emmanuel Sarki. Mówią mi, kiedy powinienem zejść do środka, a kiedy obiegać, trzymać się linii bocznej. Szczególnie Broniszewski bardzo mi pomaga. W Haiti tak naprawdę nie mówi się o taktyce. Kiedy gra drużyna narodowa, to po prostu dzwoni się do piłkarzy, oni przyjeżdżają i grają.
Czego nauczył się pan w Wiśle?
- Przede wszystkim pressingu. Dzięki temu wiem, co powinienem robić, kiedy przeciwnik ma piłkę. Wiem też, co powinno się robić, kiedy to my ją rozgrywamy.
Przychodził pan do Krakowa jako lewy obrońca, ale teraz występuje jako lewoskrzydłowy. Czuje się pan komfortowo na obydwu pozycjach?
- A jeszcze wcześniej występowałem jako napastnik. Tak było w kadrach młodzieżowych. Kiedy jednak przyjechałem na zgrupowanie reprezentacji seniorskiej, to okazało się, że lewy obrońca jest kontuzjowany, a selekcjoner zapytał się mnie, czy mógłbym go zastąpić. Zagrałem świetnie i na następne spotkanie kadry zostałem powołany jako obrońca, ale to nie jest moja pozycja. To jak z Garethem Balem. On zaczął grać jako lewy defensor...
...a dziś gra praktycznie wszędzie.
- Dokładnie, ja też mogę grać na każdej pozycji. Lewe skrzydło, prawe skrzydło, jako napastnik, jako "dziesiątka".
Czyli najbardziej lubi pan strzelać bramki.
- Uwielbiam Cristiano Ronaldo, on jest typem snajpera i zdobywa gole w każdym meczu. Zawsze sobie mówię - jeśli nie strzelisz, to nikt cię nie będzie poznawał. Najważniejsze to wygrać i zdobyć bramkę.
Powiedział pan w jednym z wywiadów, że podobnie jak Ronaldo uwielbia pan ćwiczyć mięśnie brzucha.
- Każdego ranka oraz przed snem robię "brzuszki", bo jeśli chcesz się mierzyć z rywalem, to musisz mieć masę.
Zamierza pan wykonywać dodatkową serię przed meczem z Legią?
- Jestem odpowiednio przygotowany, ale każdego ranka i tak robię swoje ćwiczenia, bo taki już jestem. Gdy nadchodzi mecz, to nie forsuję się i robię dosłownie kilkadziesiąt powtórzeń. Potem moje ciało staje się większe, silniejsze, twardsze. To też ćwiczenie mentalne.
A jak się pan czuje przed meczem z Legią?
- W porządku, jestem gotowy. Musimy zagrać dobrze dla każdego z nas, dla drużyny i dla kibiców.
http://www.krakow.sport.pl/sport-kra...ow__przed.html