Gdzie ja kandydowałem, na stanowisko "doradcy" za 10 tysi? Nie żartuj. Nigdy nie miałem nic wspólnego z pracą urzędnika chyba, że diety zapomogowe po kilkaset złotych miesięcznie uważasz za skok na kasę?
Poza tym nie wiem co mają do tego eurodeputowani, posłowie, czy senatorowie, którzy moim zdaniem dostają w większości przypadków zasłużone pieniądze? Nie licząc kilku Biedroni i podobnych.
"Radiomaryjowcy" to dawni LRP-owcy, którzy przeszli do PR, SP, czy PiS-u żeby być dokładnym. Poza tym to środowisko jest szersze i gromadzi w sobie członków różnych ruchów okołokościelnych. Dodatkowo radiomaryjowscy to nie są wyznawcy Sakiewicza, gdyż są to dwie oddzielne grupy, choć czasem bywają razem na spotkaniach. Zakładam, że wiesz o co biega.