Jeżeli chodzi o napastników to ciekawym rozwiązaniem jest rynek islandzki. Kiedyś pisałem o Alfredzie Finnbogasonie. Kiedy grał w rodzimej lidze, był warty 100tys euro. Do holenderskiej ligi poszedł chyba nawet za darmo a można sobie sprawdzić ile jest wart teraz. Podobna sprawa z Kolbeinn'em Sigthórssonem i J.B. Gudmundssonem.
Nastepnym (jeszcze) niewypromowanym talentem w lidze islandzkiej jest
Árni Vilhjálmsson. Za takie pieniądze można zaryzykować.
