Drozd napisał(a):

Niekoniecznie, bo sklepikarz wiedząc, że może powalczyć ceną z hipermarketem może obniży marżę chcąc zarobić na obrocie. Zwłaszcza, że jakość pewnie ma lepszą i jet pod nosem. Wszystko to wiedzą hipermarkety i raczej podatek będą wolały przełknąć zamiast ryzykować odrodzenie się drobnego handlu. Który z pomocą sprzedajnych właz od lat skutecznie wykańczali.
Pomijając, że kto powiedział, że w hipermarkecie jest taniej. Ile kosztuje litr coli w markecie, a ile w osiedlowym sklepiku? Tańsze są przeterminowane produkty na promocjach... Luzie jeżdżą do "galerii" bo jest im wtłaczane, że to się opłaca. Bzdura. Są tam dojeni na wszelkie możliwe sposoby, a dojący jeszcze nie płaci podatków.
|
Idąc tym tokiem rozumowania - skoro ludzie nie kupują w hipermarkecie, bo jest tam taniej, tylko dlatego, że wmawia się im, że jest taniej, to co się zmieni, gdy ceny w hipermarketach wzrosną?
Chyba że zakładasz, że gdy ceny w hipermarketach wzrosną, to Polacy sprawdzą, czy w sklepikach nie jest taniej. Ale to raczej też rozumowanie błędne. W końcu ceny rosną cały czas (co jest normalnym zjawiskiem - inflacja, a PiS swojego czasu mówił przecież nawet o drożyźnie) i nie pcha to ludzi do rezygnacji z kupowania w hipermarketach i sprawdzenia czy w sklepikach nie jest taniej (albo pcha, ale okazuje się, że wcale nie jest tam taniej, więc wracają do hipermarketów).
Chciałbym, żebyś wyjaśnił mi swój tok rozumowania, bo jestem nim zafascynowany...