Arapaho napisał(a):

|
Drozd Ty też przeginasz trochę tym atakowaniem każdego kto ma odnienne zdanie od Twojego , nie wychwalających każdej decyzji PIS-u i nie padających na kolana przed JK na sam dźwięk jego nazwiska. Trzeba zdać sobie sprawę że w PIS-e tez są i jak w każdej partii będą konfitury które bedą chcialy się obłowić na władzy i będą to wyłapywać wszelkiej maści przeciwnicy. W takiej sytuacji idiotyczne jest- zamiast przyznanie że ten czy tamten coś zawalil- odbijanie piłeczki że ":a bo w PO,SLD był tak samo ". Wtedy będzie poprawa w Polsce jak rządząca partia i jej wladzę bedzie miala bat na samych siebie. Nie wiem czy to możliwe bo wtedy sypią się struktury które żyją z różnych synekur (urzedy, firmy państwowe) ale trzeba miec nadzieje że istnieje odpowiednio duża elita która będzie działać dla dobra wspólnego - nawet jeśli będzie mieć politykę gospodarczą nie w 100% idealną dla każdego.
|
A gdzie ja
kogoś atakuję. Jedno co robię to odpowiadam na absurdalne sugestie że "wszyscy kradną" "to jedna banda czworga" czy rozbrajające stwierdzenie, że obniżenie podatków to nie argument żeby kogoś popierać. To, że powyższe bzdury wypisuje "ktoś" nie powoduje, że nie można ich wytknąć czy wyśmiać. Komuś kto takie bzdury opowiada najłatwiej poczuć się urażonym. Trudniej się zastanowić czy czasem nie lepiej bzdur nie opowiadać.
Wiadomym jest, że żerowanie na budżecie to duża pokusa, zwłaszcza jeżeli "góra chroni". Musisz jednak przyznać, że jeżeli góra przestaje chronić, a nawet ściga to pokusa maleje wykładniczo. Wystarczy pomyśleć której partii góra chroni, a której ściga. I wybrać tych którzy swoją postawą nie zachęcają do złodziejstwa. Przykład Lipca i Sawickiej jest wydaje się przesądzający.
Co do synekur, to wina mediów, że nie kontrolują co i z jakim skutkiem dla państwowej spółki robi prezes. Tylko czyim jest synem czy szwagrem. Niech sobie będzie pociotkiem, ale ma się znać na robocie i ta robota ma przynosić zysk dla budżetu. Czyli właśnie dla ogółu. To przecież takie proste. A teraz choćby ktoś wyrabiał 200% normy zawsze można go posądzić o koligacje i jest przegrany.
Idąc dalej, pociotek powołany na stanowisko będzie się nawet bardziej starał, żeby swojemu protektorowi wstydu nie przynieść. To elementarz psychologii. Muszą jednak być spełnione dwa warunki. Warunki które w polityce decydują. Po pierwsze pociotek musi znać poczucie wstydu, które wynika z odpowiedzialności. I najważniejsze protektor musi się do odpowiedzialności poczuwać, musi wiedzieć czego chce, a chęci muszą wynikać z poczucia misji w służbie ogółowi. Jeżeli takich protektorów wybierzemy to nawet ich pociotki, albo będą robić robotę albo dostaną kopa od swoich własnych protektorów. Logika...
Dlatego tak mnie mierzi relatywizowanie, durne wywody, że nie ma znaczenia czy 8,20 czy 5 000 000. Prowadzi to do dokonania wyboru na podstawie jakości sznurowadeł, wzrostu czy koloru oczu. A w większości popycha do rezygnacji z głosowania. Wiadomo im mniejsza frekwencja tym łatwiej o przekręt.