Arapaho napisał(a):

|
Drozd Ty też przeginasz trochę tym atakowaniem każdego kto ma odnienne zdanie od Twojego , nie wychwalających każdej decyzji PIS-u i nie padających na kolana przed JK na sam dźwięk jego nazwiska. Trzeba zdać sobie sprawę że w PIS-e tez są i jak w każdej partii będą konfitury które bedą chcialy się obłowić na władzy i będą to wyłapywać wszelkiej maści przeciwnicy. W takiej sytuacji idiotyczne jest- zamiast przyznanie że ten czy tamten coś zawalil- odbijanie piłeczki że ":a bo w PO,SLD był tak samo ". Wtedy będzie poprawa w Polsce jak rządząca partia i jej wladzę bedzie miala bat na samych siebie. Nie wiem czy to możliwe bo wtedy sypią się struktury które żyją z różnych synekur (urzedy, firmy państwowe) ale trzeba miec nadzieje że istnieje odpowiednio duża elita która będzie działać dla dobra wspólnego - nawet jeśli będzie mieć politykę gospodarczą nie w 100% idealną dla każdego.
|
Trafiłeś w sedno. Nie ma takiej partii która nie posiadałaby w swoich szeregach osób którzy władzę widzą jako możliwość „dorobienia się”. Co więcej im większe szanse danej partii na zwycięstwo i tym samy doczłapanie się do władzy tym więcej tego typu osób lgnie do niej.
Patrząc na to co dzieje się w naszej sferze politycznej przez ostatnie ,powiedzmy 16 lat powiem dość przewrotnie, wbrew temu co twierdzi zdecydowana większość łatwiej jest utrzymać władzę niż ja zdobyć. Proszę zwrócić uwagę na to co min. mówią ogólnie partie które są w sejmie od tych rzeczonych 16 lat: „Zlikwidujemy biurokrację” – czyli na chłopski rozum – zmniejszymy ilość wymaganych papierków wszelkiego rodzaju – czyli ilość pracy na stanowiskach urzędniczych się zmniejsza – czyli część urzędników do zwolnienia. A jednocześnie mamy rozrastającą się armię urzędników bez względu na opcję rządzącą. Powód jest prosty - pracujący urzędnicy widząc ,że partia nie zwalnia a nawet przyjmuje nowych do pracy w urzędach staje się z automatu ich wyborcom. Przymykają oko na fatalne rządzenie, głupotę itd. bo w gruncie rzeczy martwią się o siebie. Tak jest z 95 % społeczeństwa. Kwestia jest tylko ceny i szansy na ugranie czegoś dla siebie. A do obsadzenia są przecież też stanowiska w szkołach czy szpitalach lub przedsiębiorstwach miejskich czy państwowych molochach. Dlatego partia która jest u władzy i powiększa liczbę urzędników a także ilość aspektów życia obywatela na które bezpośredni lub pośredni wpływ ma państwo automatycznie zwiększa liczbę swoich wyborców. PO jako pierwsza to zauważyła i to wykorzystuje tylko dlatego w 2011 nikt ich nie pogonił w 4 strony świata.
Dlatego też żadna partia mainstreamowa nie może sobie pozwolić na uczciwą i rzetelną prywatyzację sektora publicznego tj. szkół, szpitali czy przedsiębiorstw państwowych. Bo tracą sowich wyborców czyli de facto pracodawców. Jestem ciekaw czy robione są sondaże wyborcze tylko wśród pracowników budżetówki? Jestem przekonany ,że nie dość ,że wśród nich wygrywa PO to żadna partia poza Sejmowa nie przekracza 1% - bardzo przykre ale chyba prawdziwe...
Co więcej uważam ,że większość osób w Sejmie czy Senacie to uczciwi ludzie ,ale system „kapitalizmu-kompradorsko-etatycznego (S.Michalkiewicz) w którym funkcjonujemy doprowadził do tego czego właśnie jesteśmy świadkami. I wybierając PO lub inną partię mainstreamową nie zdziwmy się za 4 lata jak będzie to samo co teraz: rozrośnięta biurokracja, podatki w najlepszym wypadku dalej w miejscu a wolności gospodarczej jak i prywatnej coraz mniej...