Niestety ludzie bardzo powoli przekonują się do pewnych rozwiązań, ale widzę szanse na to, że za jakiś czas skończy się moda na poronione buspasy i ścieżki rowerowe, które zalewają polskie miasta niszcząc układ drogowy oraz wpływając właśnie negatywnie na układ urbanistyczny, gdyż chodniki poodcinane ścieżkami rowerowymi i buspasy, które są wydzielone wewnątrz ulic sprawiają, że osoby korzystające z transportu publicznego odcięte są od tkanki miejskiej i często gęsto spędzają większość czasu w przejściach podziemnych, które prowadzą z jednego przystanku na buspasie do drugiego przystanku na innym buspasie. Chora i patologiczna sytuacja, którą należy zmienić i widać, że zaczynają się w Warszawie zmiany w dobrym kierunku, chociażby planowana likwidacja Ronda Dmowskiego i przejścia naziemne na skrzyżowaniu Aleje Jerozolimskie-Marszałkowska.
Na szczęście w kilku miastach poszli po rozum do głowy i ogranicza się tam ruch autobusów i trolejbusów, które są najgorszymi środkami transportu miejskiego przegrywającymi wszelkie porównania od strony ekologicznej i ekonomicznej zastępując je metrem, szybką koleją miejską oraz tramwajami, w tym cichymi i ekologicznymi na "zielonych szynach", które przeżywają renesans w Europie.
Dlatego musimy czerpać z dobrych wzorców i przykładem takiego londyńskiego City i Canary Wharf trzeba inwestować w SKM, czyli odmianę ichniejszej sieci DLR, która jest świetnym uzupełnieniem sieci metra w tamtym rejonie i zdecydowanie dominuje nad innymi środkami lokomocji miejskiej. Natomiast trzeba uważać, dlatego że nie wszystko co w Londynie, Paryżu, czy Berlinie jest godne naśladowania, gdyż przykładowy wężyk double-decker ciągnący się zwykle z Victorii przez Oxford Street w kierunku Oxford Circus budzi raczej uśmiech politowania niż stanowi wzór do naśladowania
