Janusz94 napisał(a):

|
Można znaleźć mlodych chłopaków w niższych ligach tylko trzeba chcieć. Przykład Milika jest tutaj doskonały. Problemem polskiej piłki jest to że żaden prezes nie myśli długofalowo tylko o najbliższym sezonie. W ocenie większości prezesów lepiej sprowadzić gościa za darmo z zagranicy i może sie sprawdzi tylko że nic na nim nie zarobią jesli nawet sie sprawdzi bo w większości przypadków przyjeżdżają do nas piłkarscy emeryci. Ja wolałbym poświęcić więcej pięniędzy na profesjonalną siatkę skautingową i szukać w mniejszych ligach a także podpisać umowy o współprace ze wszystkimi klubami z Małopolski i innych rejonów polski gdzie kibicuje się Wiśle np. na Podkarpaciu. Dzięki temu mielibyśmy kapitalny przegląd młodych chłopaków z regionu tylko problem w tym że nikt o młodzieży u nas nie myśli.
|
O czym my tu gadamy. Młodzi zdolni piłkarze jeszcze w czasach Wojtka Kowalczyka w wieku 18-19 lat byli podstawowymi zawodnikami swoich ekstraklasowych klubów. Dzisiaj takich prawie nie produkujemy. To co możemy wziąć z niższych lig, a nie zostało jeszcze przebrane, to młodzieńcy, których trzeba przygotować piłkarsko, fizycznie oraz taktycznie i modlić się, żeby coś z nich w ciągu 2-3 lat się ukształtowało. Może być to jakaś forma uzupełnienia składu, na zasadzie, że jak wyjdzie, będzie fajnie, ale nic poza tym.
Abstrahując od powyższego, nie sądzę, żeby opcja ściągania młodych piłkarzy do obróbki wchodziła w grę przy naszych aspiracjach odwrotnie proporcjonalnych do realnych możliwości. Poza tym Wisła nie jest obecnie najlepszym miejscem dla przyszłościowych, ale nie gotowi jeszcze do ekstraklasowych wyzwań zawodników. I oni zwykle o tym wiedzą.