|
Osobiście do tych wywodów Smudy odnoszę się z dużym dystansem. Franio jest znany z tego, że w jednym wywiadzie chlapnie językiem o jakiejś kwestii, powieje trochę optymizmem, transferami, a w następnym wywiadzie mówi coś kompletnie innego. Niestety, Smuda dalej ma w sobie nawyk zwalania wszystkiego na zdarzenia niezależne, inne osoby tylko nie na siebie. Jego udział w ostatnich kompromitujących wynikach jest niebagatelny. Kompletną bzdurą, którą kolportuje Franio jest ta mityczna krótka ławka. Tak sobie trochę poszperałem w pamięci i przypomniał mi się okres pracy Frania w Poznaniu. Mimo, że Lech miał na ławce rezerwowych piłkarzy całkiem niezłych (zdecydowanie bardziej obytych z piłką i przewyższających umiejętnościami naszych III-ligowców) Smuda jak zwykle grał 13-14 tymi samymi kopaczami w każdym meczu. Wtedy nie było mowy o krótkiej ławce. Poza tym trzeba wspomnieć o tych już legendarnych tujach i przygotowaniu na nos. Czy on nie dostrzega tego jak ważne w dzisiejszej piłce i w ogóle całym sporcie jest przygotowanie fizyczne? Element, który ewidentnie w zeszłym sezonie zawalił na całej linii Probierz (może, to zabrzmi jak obrona Kulawika, ale co on mógł poprzedniej zimy zrobić, skoro przygotowania przedsezonowe jego poprzednik kompletnie zaprzepaścił). Dzisiaj niestety znowu ten aspekt wraca jak bumerang. Smuda zamiast skupić się na korygowaniu błędów, zindywidualizowaniu i zmniejszeniu obciążeń ustalił jeszcze gorszy program niż przed rozpoczęciem ligi. To się musiało tak skończyć i teraz wypada czekać tylko na cud i tą bombę, która według Frania ma wybuchnąć w ciągu tych zbliżających się siedmiu kolejek. Warto jeszcze wspomnieć o kardynalnym błędzie, która popełnia Smuda od początku tej rundy, czyli zdemontowaniu linii pomocy w konfiguracji: Stjepanovic-Chrapek-Garguła. Dlaczego na siłę stawia na swojego ulubieńca Stilicia, skoro widać, że on razem z Gargułą i Chrapkiem na boisku nie powinien przebywać. Środkiem pomocy nadrabialiśmy jesienią słabość skrzydeł. Problemem nie jest też Brozio i jego brak skuteczności, ale to, że my w ogóle nie tworzymy żadnych sytuacji. Najlepszym piłkarzem ofensywnym w ostatnim czasie jest... Burliga. Wymiana podań w wykonaniu piłkarzy momentami może się podobać, ale co z tego, skoro nie ma z tego wymiernych korzyści? W meczu z Podbeskidziem zresztą było widać gołym okiem, że mieliśmy ogromne problemy z dojściem w pole karne rywala.
Ostatnio edytowane przez Smuga : 16.04.2014 o godz. 12:33.
W moim sercu jedna wiara, jeden klub, jedno bicie, Wisła Kraków ponad życie!!!
|