|
Jako kibic Wisły z ponad 40-letnim stażem , ze smutkiem patrzę na to co dzieje się ostatnio w naszym kochanym klubie. Ja przeżyłem tu już wiele , począwszy od sukcesów lat 70-tych i początku 80-tych , upadku w drugiej połowie lat 80-tych, lekkim odrodzeniu na początku 90-tych które jednak skończyło się kompromitacją roku 1993 , no i oczywiście złota era która zaczęła się po przyjściu Telefoniki i która trwa (?) do dziś.
No właśnie , czy dalej trwa . Już poprzedni sezon był niepokojącym sygnałem . Przed obecnym sezonem byliśmy pełni niepokoju co to będzie. A tu tak fajnie się ułożyło - stosunkowo dobra gra drużyny , dużo punktów , fantastyczne widowiska (szczególnie przy pełnych trybunach- Legia , derby) . Wydawało się że idzie w dobrym kierunku. Czyja to była zasługa - wszystkich . I Smudy ,i Bednarza , i nas Kibiców . Graliśmy w jednej drużynie.
No ale na wspomnianych derbach coś się zacięło . Fakt rzucenia rac jest obiektywnie złą rzeczą . Nie wnikam czy to był jakiś protest SKWK przeciwko temu że Bednarz nie posuwał do przodu sprawy porozumienia .Czy może ktoś się urwał ze smyczy i zrobił to samodzielnie . Nie wiem i pewnie się nie dowiem .
Ale fakty są takie że po tym incydencie (oczywiście rozdmuchanym przez prasę do niebotycznych rozmiarów) coś się skończyło . A w zasadzie skończyło się wszystko . Drużyna gra gorzej (uważam że ewentualne błędy Smudy w przygotowaniach są drugorzędne) , Bednarz zapędził się w ślepy zaułek , niestety my kibice też . Ja stawiam tezę że jakby był doping to wcale byśmy nie przegrali z Ruchem ,Zawiszą i Podbeskidziem. Tak , żywy doping jest czymś co cholernie pomaga naszym , buduje ich a także deprymuje przeciwników. Jako dowód to podam paradoksalnie nasz remis na Legii. Jakby na Łazienkowskiej był komplet to prowadząc do przerwy 2:0 i grając z przewagą skończyłoby się pewnie na co najmniej 4:0 . A tak , legioniści siedli , nie było wsparcia i obudzili się przy 2:2 . Żeby była jasność , ja nie chodzę na C , jestem na E czyli piknik.
Ale aby klub funkcjonował musi być symbioza pikników z kibolami (żeby była jasność , użyłem słowa "kibol" bez żadnych złych podtekstów). Jeśli na meczu jest 15- 30 tyś ludzi to trzeba szukać tego co nas łączy i co jest dobre dla klubu . A wspomniany już przeze mnie mecz z Legią to niedościgniony wzór - wspaniała frekwencja (czyli super dochód dla klubu) , fantastyczny doping i oprawa , no i oczywiście sukces sportowy.
I komu to przeszkadzało ? No oczywiście możecie zaraz przytaczać jaki to ten czy tamten jest niedobry.
Pamiętajcie jednak że wśród kibiców odwiedzających Reymonta 22 są różne oczekiwania. Ja osobiście chodzę bo to mój klub i chcę przeżyć emocje sportowe. Rozumiem że można mieć też inne oczekiwania, szanuję też że niektórzy z Was stawiają sprawy bardzo honorowo i bardziej liczą się sprawy , powiedzmy , niepiłkarskie.
Ale skupmy się na tym co nas łączy . Tym bardziej że sytuacja naszego klubu wygląda nieciekawie.
Niestety ale wychodzi że mamy zgryz finansowy. Pan Cupiał (któremu wieczna chwała za dotychczasowe działania) chyba ma problemy (o tym prasa pisała) i należy przyjąć że nasz budżet na przyszły rok bedzie jeszcze niższy. To nic dobrego . Dlatego jeśli nie będzie hasła "wszystkie ręce na pokład" to może być źle.
Oczywiście są kluby które mają jeszcze mniejsze budżety i sobie doskonale radzą (Ruch!) ale tam nie ma wojny wewnętrznej .
Piszę to wszystko nie po to aby kogoś pouczać czy też wymądrzać się albo wskazywać winnych. Sytuacja jest trudna i wielowątkowa.
Ale mnie po prostu wręcz serce krwawi jak na to patrzę . I z perspektywy moich lat potwierdzam że prawdziwe jest hasło "Zgoda buduje , niezgoda rujnuje". Zawsze.
|