psilocybe napisał(a):

|
A co przecietnego widza przed TV, wpieprzającego chipsy obchodzi doping na trybunach? Reklama sprzedana. Chyba nie sądzzisz że reklama na stadionie jest kierowana do 5 tys widzów? Efekt marketingowy osiągnięty, reszta się nie liczy.
|
Jest różnica. Mecz bez publiczności ma atmosferę sparingu. Dodaj do tego fakt, że słychać każdy krzyk, bluzg z boiska czy złotą myśl z ławki treningowej (zwykle coś w rodzaju: "Zapierdalaj!"). Ogląda się to jeszcze ciężej niż zwykle.
Gdyby był jakiś poziom sportowy, to sam mecz jakoś by się wybronił (choć widowisko traci na braku kibiców), ale tutaj?
Co do reklamy na stadionie - też nie masz racji. Dla biznesu liczy się poziom widowiska. Nikt poważny nie będzie się chciał reklamować na meczach z atmosferą jak na stypie, bo negatywne emocje mogą przełożyć się na markę. Płacisz nie tylko za dotarcie do widzów, ale też - za powiązanie marki z pozytywnymi emocjami (są wyjątki, ale raczej nie na stadionach).
Telewizja też może nie chcieć pokazywać takich meczy w "Prime time". Dobry przykład to Legia-Wisła, który został przesunięty na mniej interesujący slot po tym jak zamknięto stadion. Tracą na tym reklamodawcy.
Jasne, zawsze znajdą się chętni na reklamę w TV pokazać. Pytanie tylko kto i - przede wszystkim - za ile.
Lukasz napisał(a):

|
No i gra, sezon sportowo wydaje się być już zrypany. Jeszcze trzy mecze i można powoli zacząć wyprzedaż.
|
Nie chcę Ci robić przykrości, ale chyba znowu nie do końca wiesz o czym piszesz. Żeby móc sprzedawać zawodników trzeba mieć:
a) chętnych na zakup
b) ważne kontrakty
Obecnie oba kryteria spełnia (może?) Chrapek. Większość odejdzie za darmo, albo zostanie bo nie będzie miała gdzie pójść.
Ujmując rzecz inaczej - byłoby super, gdybyśmy
mogli zrobić wyprzedaż.