raindog napisał(a):

90 minut oglądania much w smole. Dla mnie ta drużyna jest ewidentnie przemęczona. Cały mecz truchtania... poza kilkoma minutami po niestrzelonym karnym, gdzie rzeczywiście zaczęli biegać.
Nie wiem, czy każdy z wypowiadających się tutaj gra jeszcze piłkę - choćby rekreacyjnie. Rzecz bowiem wygląda tak, że bywa iż czasem bardzo się chce, ale się po prostu nie da. I tak to dzisiaj wyglądało.
Szczególnie zapadła mi w pamięci sytuacja gdzieś z ok. 80 minuty, gdzie 6 zawodników Podbeskidzia robiło kontrę, gdzie naszych broniących było 3. Gdzie pozostała 7? Była pod 16 przeciwniki i szła w kierunku naszej bramki. Nikt nie miał siły biegać. Gdyby im się nie chciało biegać, to nie zaczęliby zapieprzać po niestrzelonym karnym. Zresztą w przerwie pomyślałem, że z taką skutecznością i czasem reakcji, pewnie nawet jak dostaną karnego, to i tak go przestrzelą. Chociaż byłem po drugiej stronie boiska, ten karny wyglądał jak nurek... a nie chce mi się oglądać powtórek, bo po co mam się denerwować.
Na + Bartosz, Burliga i Chrapek. Reszta słabo. Jeszcze irytujące były te ich "zwieszki" - szczególnie Garguły. Piłka leciała w jego kierunku, a on "jarzył" o co biega, dopiero po 1-2 sekundach.
|
Ja mam w głowie jeszcze jeden obrazek z dzisiejszego meczu służący za ilustrację formy... Podbeskidzie zrobiło akcję i przestrzeliło, Misiek chciał szybko wprowadzić piłkę z piątki bo rywal jeszcze był nieustawiony, a dziewięciu! naszych piłkarzy stało tyłem do naszej bramki i przodem do bramki Podbeskidzia, lekkim truchtem przemieszczając się przed siebie i tym samym wysyłając komunikat do bramkarza: nie jestem pod grą - mnie nie graj! Mentalnie byliśmy złamani... przez Podbeskidzie...