arti napisał(a):

1.Pytanie ile kosztowałyby kontrakty dla nowego Żurawia, Franka, Szymka i jeszcze kogoś ofensywnego zakładając, że udałoby się znaleźć 3-4 wolnych grajków tej klasy i nie trzeba byłoby płacić odstępnego klubom? A drugie-ile kosztowałby trener, który by ich nie zarżnął w pierwszej przerwie między rundami? Dużo?
2.To może lepiej/taniej wymienić tzw. prezesa na inteligentniejszego - takiego, który nie wyganiałby paru tysięcy kibiców ze stadionu.
Rozwiązanie 1-Żuraw, Szymek itd. to pewnie średnia 18 może 20 tysięcy na stadionie, rozwiązanie 2 to obecne 15. Trzecia droga to szukanie łosi, którzy jakimś cudem zamiast wydać kasę na kino/teatr/wyjazd na Zarabie itp. wydadzą ją na kopaninę na Wiśle. Nie ma komu zainwestować w pkt. 1. Pkt.3-już widzę tysiące rodzin podążające na kopaninę przy Reymonta... Co nam więc pozostaje?
|
To nie była ocena możliwości finansowych ani marzenia o rozwoju. Napisałem że top gracze w Wiśle to fikcja (przynajmniej w bliżej określonej przyszłości). Stwierdziłem tylko fakt, że gdyby wydarzył się cud i pojawiła się wielka piłka na boisku to trzy mecze później pojawiłaby się atmosfera na trybunach. Taka ( powtarzam jeszcze raz: fikcyjna w naszym przypadku) zależność. Jest tylko jedna droga zapełniania stadionów - poziom sportowy. Nam to nie grozi więc będziemy mieli albo 7 tys albo 15 tys w zależności od aktualnych relacji na linii klub-ultrasi. Ze dwa razy w sezonie pojawi się być może nawet ze 20 a jak wydarzy się mniejszy cud i załapiemy się do pucharów to będzie może ze 25 (jak się trafi możliwość oklepu od jakiegoś powiedzmy MU). Na pozostałych meczach będzie klasyczna polska szarzyzna czyli wymienione wcześniej 7-15 tys. Bywało w przeszłości wiele meczów gdzie była bardzo dobra atmosfera i jaki był efekt? Ano taki, że bez żadnych protestów na kolejnym meczu z mniej atrakcyjnym przeciwnikiem ciężko było uciułać 13 tys.
Atmosferą nie zapełni się 30 tys stadionu.
Panie wolfy - znam takiego jednego który zjebał się na głos przy stole w restauracji też X lat temu - też mu ciągle wszyscy pamiętają ale czy mu to schlebia to nie wiem - trzeba by zapytać ale jakoś tak wyszło, że kontakt nam się urwał. Ot, takie małe podobieństwo.