Wyświetl pojedynczy post
gypsy
Senior Member
 
 
Od: 08.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4751
Stary 11.04.2014, 10:08
Specjalista od marketingu sportowego: Wisła Kraków zrobiła pierwszy krok

krakow.sport.pl napisał(a):
Kibole i część kibiców bojkotuje mecze Wisły. Na poprzednim spotkaniu z Zawiszą było ponad 7 tys. ludzi zamiast 10-12 tys. - Trzeba to przeżyć i doprowadzić do sytuacji, w której zamiast tych 3 tys. ludzi przyjdzie 1,5 tys. albo tysiąc, ale będą to osoby, których interesuje wyłącznie piłka - podkreśla Jacek Bednarz, prezes Wisły.

Piotr Jawor: Po ogłoszeniu bojkotu na mecz Wisły nie przyszło ok. trzech tysięcy osób, które kupiły karnet. Jak Wisła może przyciągnąć nowych kibiców?

Piotr Pietrzak, generalny menedżer firmy Havas Sport zajmującej się marketingiem sportowym: Pierwszy i najważniejszy krok już zrobiła, bo pokazała, że na jej stadionie nie ma miejsca dla wandali i chamstwa. Kraków to duże miasto i potencjał ludzi zainteresowanych piłką to kilkadziesiąt, a może i ponad 100 tys. Trzeba jednak do nich dotrzeć.

Jak?

- Kilka lat temu byłem świadkiem, gdy zadowolony przedstawiciel Lecha Poznań mówił, że na ich stadion przychodzi kilkanaście tysięcy ludzi. Człowiek z Arsenalu docenił ten wynik, ale powiedział, że oni od kilkunastu lat mają komplet i ludzie czekają w kolejce po karnet. Do tego przychodzą na stadion kilka godzin przed spotkaniem, bo to ich sposób na spędzanie czasu, a mecz jest wisienką na torcie. Kilka lat temu Legia miała podobny problem z wandalami i frekwencją, więc stworzyła tzw. truskawkową kampanię skierowaną do osób niezainteresowanych piłką i w tak dużym mieście okazało się to dobrym pomysłem, choć z powodu różnych decyzji chuligani też wrócili. A Wisła powinna stworzyć modę na klub i poszerzać ofertę. W Krakowie ma konkurencję - Cracovię, ale ciągle potencjał kibiców jest ogromny. Może należałoby się też otworzyć na turystów.

Jak na Zachodzie przyciąga się rodziny, by spędziły pół dnia na stadionie?

- Np. dla mężczyzn przygotowuje się coś w stylu loży ekspertów. Na telebimie lub telewizorach wyświetla się fragmenty poprzedniego meczu wyjazdowego, a eksperci je analizują. To samo robią kibice, którzy między sobą wymieniają uwagi. Rozmawiają o taktyce, sytuacji w tabeli itd. Kobiety mają spotkania z dietetykami i ludźmi, którzy doradzają, jak zdrowo żyć. Są też pokazy piłkarskiej mody czy wystawy zdjęć z żonami piłkarzy. Także sponsorzy techniczni prezentują sprzęt, który można kupić po zniżce. A dla dzieci organizuje się np. zabawy czy treningi. Cały czas są pod opieką, mogą poczuć się jak w piłkarskim przedszkolu.

To wszystko jest kosztowne.

- Oczywiście, bo przede wszystkim trzeba nowymi kanałami dotrzeć do ludzi, którzy na stadionie nie bywają. Trzeba zachęcić ich nie tylko przez media sportowe, ale spojrzeć szerzej. Mody na klub nie da się wykreować z dnia na dzień. To potrwa co najmniej sezon i nie można zamykać się na żadną grupę, łącznie z najbardziej zagorzałymi kibicami. Najważniejsze jednak, by pokazać ludziom, że na stadionie nie grozi im uderzenie racą czy kamieniem. Niedawno byłem na meczu HSV Hamburg - Bayer Leverkusen i miejsce na stadionie miał każdy. Byli zagorzali fani, ale też ludzie w garniturach. Miałem wrażenie, że dla nich to okazja, by porozmawiać z osobami, które być może widują raz na dwa tygodnie.

Na stadionie Wisły znów może być kilkanaście czy nawet 20 tys. widzów?

- Absolutnie. W Polsce i Krakowie jest potencjał dla piłki nożnej. Ligę mamy, jaką mamy, ale odczuwamy takie same emocje jak Niemcy czy Anglicy. Zadanie przyciągnięcia ludzi na stadion nie jest proste, ale wykonalne.
Odpowiedz cytując