Podejrzewam ,że w przeciągu 2-3 tygodni powstaną kolejne republiki Doniecka, Charkowska i Ługańska. Nic nie stoi na przeszkodzie. A w szerszym planie południowa Ukraina, tak żeby uzyskać lądowe połączenie z Krymem i Rep. Naddniestrza. Obwody które stoją na drodze są w większości rosyjskojęzyczne i nie uznające obecnej władzy w Kijowie więc pretekst jest. Ukraina sama jest za słaba żeby reagować – w dobrze zorganizowanym państwie prawdopodobnie wprowadzono by stan wyjątkowy i najzwyczajniej w świecie całą sytuację rozwiązałoby wojsko. Tutaj takiej decyzji brakuje właśnie z powodu słabości władzy centralnej. Zachód jak reaguje to już wiemy – nie reagują. Teraz doskonale widać jak na rękę Rosji był ten euro-majdan. A trzeba było popierać za wszelką cenę Janukowycza jak był u władzy. Bo wbrew opinii kretyńskich głosów płynących z „naszych” mediów nie był on tak super prorosyjski – dość umiejętnie balansował między wschodem a zachodem zarówno w sprawach zagranicznych jak i wewnętrznych. To był ogromny błąd z naszej strony i polityki naszego MSZ. Przy naszym nieświadomym udziale daliśmy Rosji wspaniały prezent w postaci pretekstu do interwencji na Ukrainie. Popełniliśmy jeden błąd nie popełniajmy drugiego. A wszystko wskazuje ,że niestety brniemy w ślepy zaułek.
Wyma.....my szabelką dalej, dalej jesteśmy na pierwszym froncie, dalej kładziemy głowę pod topór za czyjąś niby wolność. O ile jeszcze jestem w minimalnym stanie zrozumieć to ,że na początku chcieliśmy wspierać Ukraińców w „walce o wolność” itd. Będąc równocześnie pewnym stanowczej reakcji zachodu (w to wierzyli Ci co na historii wagarowali) ale po aneksji Krymu należało iść po rozum do głowy. Krym jest w FR, zachód jakoś to przełknął, reakcja symboliczna - a my płacimy za tą politykę. Embarga ze strony Rosji, cena gazu jedna z najwyższych w Europie. Ja się pytam w imię czego? Czy nasi politycy nie widzą kto tu trzęsie tą częścią świata? Jeszcze nie jest za późno. Węgry pokazały jak można realizować politykę zagraniczna z korzyścią dla kraju – są w NATO, UE ale z Rosją mają stosunki co najmniej dobre. Liczą się zyski. A też mogą mieć „historyczne pretensje do Rosji” np. 1956. Czyli można korzystać z jednej i drugiej strony? Można. A ,że my w możemy ugrać w dłuższej perspektywie dużo, dużo więcej niż bratanki to pisałem o tym wcześnej.
A tu takie nasze zyski z polityki MSZ:
http://www.kresy.pl/wydarzenia,gospo...ka-wieprzowine