emj10 napisał(a):

Kroq socjalista zawsze zostanie socjalistą, więc takiemu nie wytłumaczysz, że rozdawnictwo nie przynosi żadnych wymiernych korzyści. Niezależnie, czy to socjalista z PiS-u, czy z SLD.
Problem w tym, że poletko liberałów laickich, ordoliberałów, liberałów szkoły austriackiej, typowych przedstawicieli KoLibra, monarchistów, czy innych grup od centrum do prawej strony, którym bliskie są wartości wolnościowe od Locke'a i Hobbesa po Hayeka i Friedmana jest na tyle małe i do tego rozbite na wiele różnych instytucji i partii politycznych, że ciężko z tego sklecić jakąkolwiek sensowną grupę wyborców. Ani wcześniej UPR, ani dziś KNP, ani partie Gowina, czy podobne nie będą w stanie skanalizować grupy kilkunastu procent wyborców, którzy mogą stanowić realną siłę w dyskursie politycznym w tym kraju.
Brylują w tej chwili obrońcy niepełnosprawnych dzieci, związkowców walczących o płacę minimalną, czy szaleńców chcących wymyślić kolejne "becikowe" rzędu 500 zł miesięcznie.
|
Ja do tego wąskiego grona się zdecydowanie zaliczam. I zgadzam się ,że stanowimy realnie około 5-8% wyborców. Ale szczerze mówiąc to liczę na taką sytuację ,że wejście do sejmu np. KNP z poparciem 5-6% spowoduje ,że to właśnie o ich mandaty będzie toczyła podchody zwycięska partia. W sumie bez względu na to kto ważne żeby bez tych 5-6% mandatów KNP nie było większości. Tak się może wydarzyć w przypadku gdy PIS wygra zdecydowanie – około 40% - koalicja z krytykowanym PSL odpada, a tym bardziej z SLD i TR lub wygrywa PO też zdecydowanie ale wtedy PSL musiałby być poza Sejmem – choć tu jest też ryzyko koalicji z TR lub SLD. Dlatego jako realista zaciskam zęby i kibicuję żeby wygrał PIS – żeby wygrał zdecydowanie , choć mój głos pofrunie na KNP. Wtedy jest szansa przepchnąć jakiś liberalny pomysł.