|
Oczywiście, że na "zachodzie" nie do końca sobie z tym poradzono. Nigdy sobie nie poradzą bo w każdym społeczeństwie jest jakiś procent sfrustrowanej patologii. Dodatkowo w krajach bogatszych dochodzi cała kolorowa menażeria, która tylko szuka okazji do takich akcji. Do roboty się nie garnie za to do rozróby zawsze chętnie. Umówmy się, że napierdalanie się w imię barw klubowych jest domeną patologii takiej czy innej. Wpływ na to ma zazwyczaj frustracja niskim poziomem życia i szukanie wroga zastępczego. Cały świat zewnętrzny jest winny bo ktoś ma chujową robotę. Gdzieś to trzeba wyładować. Jedni strajkują inni znajdują sobie adekwatne do poziomu intelektualnego hobby. Zresztą te barwy na ogół są tylko szyldem a w rzeczywistości liczy się co innego. Bałkany, Rosję czy Turcję pomijam bo to jest trzeci świat czy się to komuś podoba czy nie.
To, że w cywilizowanym świecie sobie z tym nie poradzono definitywnie nie jest argumentem za tym, że nie ma sensu z tym walczyć. Pozostaje tylko kwestia metod.
|