|
„A co jak jakiś krezus zaadoptuje sobie trójkę żeby nie płacić podatków?” – czyli trójka dzieciaków z domu dziecka będzie miała zdecydowanie większe szanse na lepsza przyszłość niż gdyby całe 18 lat przesiedziały w domu dziecka – nie najgorsza perspektywa. Naprawdę uważasz ,że aż tylu zwyrodnialców jest w Polsce ,że byli by wstanie adoptować dzieci tylko dla zysków? To jest margines , którego nigdy się nie wyeliminuje. Poza tym zgodnie z Twoim tokiem myślenia rozumiem ,że bogaty może być tak perfidnie żądny pieniędzy żeby chciał adoptować dla zysku ale biedny który będzie chciał żyć tylko z wychowywania dzieci i tylko dlatego je posiada to już nie?
„Będzie go ktoś sprawdzał? Myślisz że na ulgach nie można wałków kręcić?” – to nie ma być ulga, po prostu posiadasz trójkę dzieci – nie masz PIT bo w ogóle nie płacisz dochodowego . Żadna ulga , bo ulgę to można zlikwidować a tu każdy kto by miał 3 dzieci dostawałby pisemną gwarancje od np. Burmistrza o braku obowiązku odprowadzania podatku dochodowego. Coś takiego jak tytuł magistra – dostajesz raz i dożywotnio. Z tego co wiem proces adopcji jest bardzo skomplikowany i ludzie którzy decydują się na adopcję są bardzo dokładnie prześwietlani pod każdym kątem. Po za tym jak wspomniałem wcześniej to byłby margines przypadków w których adopcja była by traktowana jako biznes. Niestety tak jest skonstruowany ten świat ,że wszystkich się nie uratuje, wszystkim się nie pomoże i wszyscy w 100% dobrze mieć nie będą – jakby było inaczej to komunizm byłby najlepszym systemem gospodarczo-politycznym.
„Tylko ja bym to inaczej określił. Naróbcie dzieci, a państwo pomoże je w odpowiednich warunkach wychować. To, jak przypilnować żeby rodzice nie przechlali kasy to nie jest wielki problem. Wystarczy część dawać w gotówie a część jako opłaty za żłobek, przedszkole, szkołę czy najróżniejsze dodatkowe zajęcia.” – a czy nie łatwiej zamiast ponownie zbierać do wora i potem rozdzielać po prostu nie zabierać. Czyli znowu jakieś pilnowanie czyli urzędnicy którzy to mają robić, czyli koszty obsługi tej ulgi czy dodatku do dzieci się piętrzą. Po za tym to co ja proponuje jest lepsze z prostego powodu. Przeciętna rodzina będzie miała bardzo podobne pieniądze ale to nie będą pieniądze które ktoś im w wielkiej łasce dał tylko pieniądze ciężko przez nie wypracowane, a wierz mi ,że takie pieniądze są wydawane zdecydowanie bardziej rozsądnie. Natomiast PIS proponuje ,żeby dawać. A to nie wychowuje bo uczy ,że można coś dostać i z tego żyć. Takiemu postawieniu sprawy mówię stanowcze weto! Rozwój, bogacenie się pochodzi z ciężkiej codziennej pracy a nie z tego ,że ktoś coś da. A to czy ta rodzina wyda to na żłobek, przedszkole a może zapłaci opiekunce, a może matka zostanie z dziećmi a może w końcu będzie im zależeć na dobrych stosunkach z babciami i dziadkami i ich będą poprosić o pomoc to jest ich wola. Wg PIS jedyną droga do wychowania dzieci jest żłobek a potem przedszkole – dajmy rodzinom wychowywać tak jak chcą nie obrabiając ich z pieniędzy i narzucać im jedynie słusznej linii wychowania młodego pokolenia finansując tylko uważane przez partie linie rozwoju. Ponad to jest jeszcze jeden niezaprzeczalny plus mojego ( nie autorskiego) pomysłu. Ten na którym zgodnie z programem i pewnie szczerymi chęciami zależy PIS – mianowicie o szeroko pojętej rodzinie. Jestem przekonany ,że rodzicom 3 czy 4 dzieci szczególnie zależy na utrzymywaniu dobrych stosunków z rodzicami – nie tylko ze względów pokrewieństwa, wzajemnej miłości i tych wszystkich więzów które są naturalnymi w relacji rodzic-dziecko ale także z powodu zwykłych sytuacji życiowych i ogromnej pomocy ze strony tego najstarszego pokolenia w ciężkiej pracy jaką jest wychowywanie. Wiem to z autopsji ,że to babcie i dziadkowie są nieocenieni przy dzieciach, powiem więcej są niezbędni. Bardzo bliskie kontakty w rodzinach 3 czy nawet 4 pokoleniowych niosą ogromne plusy dla wszystkich stron. Dzieci wychowywane są przez osoby które je darzą ogromną miłością prawie taką jak rodzice – tego w żłobkach nawet przy najlepszych opiekunkach i ich najszczerszych chęciach nie uświadczą. Rodzice nie muszą płacić za żłobek i nie musza rezygnować z pracy – w przypadku matek może to być jakaś praca np. na pół etatu itd. Dziadkowie czują się potrzebni, nie są odstawieni na boczny tor po przejściu na emeryturze. Każdy w takiej rodzinie ma swoje zadania i funkcje i każdy od każdego jest zależny a to cementuje rodzinę w nie rozerwany sposób – wiem co mówię. Taki model rodziny powoduje ,że zdecydowanie trudniej jest się porwać na emigrację do innego miasta czy państwa (a z tym też ma zamiar walczyć PIS) bo koszty takiego wyjazdu zdecydowanie rosną.
„Taki sam dla wszystkich, a może to jeszcze rozkręcić rynek usług. Tylko trzeba chcieć coś zrobić, a nie kombinować jak na tym czymś przy cyganić.” - A pomysł o którym piszę czyli likwidacja PIT od rodzin 2+3(lub więcej) i likwidacja CIT nie spowoduje rozkręcenia rynku? Spowoduje i to zdecydowanie a na dodatek spowoduje napływ kapitału z zewnątrz bo staniemy się naprawdę atrakcyjnym i konkurencyjnym rynkiem w stosunku do innych państw UE. Zyski takiej operacji będą miały tak szerokie spektrum ,że w praktyce będzie miało to pozytywny wpływ na życie każdego polskiego obywatela. Czy mój pomysł to jest próba kombinowania czy cyganienia? Szczerze wątpię. To naprawdę jest do zrobienia.
„Pamiętaj że ten gość utrzymujący sam rodzinę też dostanie 500, a jak straci pracę to 1000 przy dwójce. Co będzie z tą rodziną przy Twoim pomyśle? Z czego sobie odpisze jak, nie będzie zarabiał? A chyba rozumiesz, że niepewna praca to główna przyczyna problemów z przyrostem...” – Po pierwsze nie będzie odpisywał – bo dostanie dożywotnio zwolnienie z PIT. Nie będzie czegoś takiego jak odpisywanie czy odliczanie, a Urząd Skarbowy to taki facet będzie widział tylko na zdjęciach w mapach gogle. Po drugie likwidacja CIT spowoduje, tak jak wspomniałem wyżej napływ kapitału inwestycyjnego i tym samym podejrzewam gwałtowny spadek bezrobocia do poziomu 8-10%. Pytasz się co by było z tą rodziną, ano dokładnie to samo co teraz, bo zakładamy ,że wszystko inne pozostaje bez zmian i jest dokładnie tak samo. Z tą jednak różnicą ,że znalezienie pracy jest łatwiejsze (spadek bezrobocia do wspomnianych 8-10%). Po za tym nie da się przewidzieć wszelkich życiowych przypadłości i ochronić przed nią wszystkich. Tak jak nie da się zlikwidować w 100% wypadków śmiertelnych na drodze, bankructw itd. I nie można 95% rodzin ustawiać pod kątem tego ,że tym 5% może się nie powieść w życiu. Powtarzam wszystkich się nie da ochronić w 100%.
„W II RP władza troszczyła się o obywateli i ogólnie o państwo. Teraz obywateli i państwo okrada, a biednym rodzicom odbiera dzieci.” Przykład II RP jest bardzo nie trafiony. A to akurat wiem z bezpośredniego przekazu moich dziadków. Dlatego go tu przytoczę. Żadna z moich prababci nigdy nie pracowała a trzy z czterech należały do biednych wiejskich rodzin z małymi gospodarstwami rolnymi a ta czwarta to była rodzina miejska posiadająca własny sklep. Więc można powiedzieć ,że to była ta biedniejsza część społeczeństwa. O jakichkolwiek zasiłkach czy innej pomocy ze strony państwa mowy nie było. A jednak: jeden dziadek miał 5 rodzeństwa, drugi 5 rodzeństwa, babcia jedna miała 6 rodzeństwa, babcia druga 7 rodzeństwa. Z pracą licho bardzo bo z gospodarstwa za małe ,żeby aż tyle osób mogło żyć, pomocy ze strony państwa brak, skromne życie a jednak wszędzie gromadka dzieci. Jak dla mnie powód był prosty ta gromadka dzieci dobrze i sumiennie wychowanych dawała gwarancję na to ,że jak pradziadkowie będą niedołężni, starzy i niezdolni do pracy to będzie się miał kto nimi zająć i zaopiekować. Na żadne emerytury czy inna pomoc państwa nie liczyli bo liczyć nie mogli. Rodziny były scementowane jak nic innego na świecie właśnie tym ,że doskonale zdawali sobie sprawę jak bardzo silnie od siebie współzależą.
A po wojnie przyszła komuna i razem z nią ten jebany socjalizm który wywrócił to wszystko do góry nogami. Nagle się okazało choć głośno mówiło się o odbudowie społeczeństwa i posiadaniu dużej ilości dzieci ,że po co mieć tyle dzieci skoro państwo Ci da emeryturę jak będziesz stary, skoro państwo Ci da na lekarza. I ta propaganda socjalizmu – w której gwarantem stabilności finansowej i spokojnej starości jest państwo a nie własna rodzina – spowodowała ,że dzieci rodzi się mniej. Tak jest do dziś dnia. I pomimo ,że dziadkowie (przeprowadzili się już do miasta) wychowani byli w wielodzietnych rodzinach sami mieli tylko po 2 dzieci. A paradoksalnie za komuny był ten socjalizm, ta pomoc i inne tego typu wynalazki to jednak nie miało to przełożenia na dzietność społeczeństwa. To ,że dobiliśmy do tych 38milionów była spowodowana tylko tym ,że po wojnie dalej spora część ludzi mieszkała na wsi i była dalej bardzo nieufna państwu i nie do końca wierzyła w ich gwarancje. Teraz niestety ślepo w to się wierzy ,że państwo da. A likwidacja PIT i CIT powinna być zalążkiem do powrotu do korzeni – czyli do rodziny dużej wielopokoleniowej jak gwarant bezpieczeństwa, stabilności i spokojnej starości.
|