ABGwislakABG napisał(a):

Framat- wybierz się ze swoją dziewczyną/narzeczoną/żoną/kochanką/mamą/ciocią/babcią do jakiegokolwiek miejsca publicznego, zostań spisany bo kretyni zrobili burdę i odpowiedz zbiorowo za wyżej wymienionych, nie wejdź do kina, pubu, restauracji, stadionu, klubu go-go czy ekstremalnie przedszkola, bo jesteś notowany. Zobaczymy co powiesz.
|
A to jest właśnie sedno całego problemu.
Z jednej strony Bednarz wrzucający 1/3 stadionu do jednego worka i próbujący walczyć z komarami za pomocą czołgów a z drugiej strony tych "paru kretynów" jak słusznie napisałeś, których nikt z (trzymając się modnej ostatnio nomenklatury) z grupy decyzyjnej nie zamierza piętnować a zamiast tego udziela im wsparcia prze to dając jasny przekaz, że nimi kieruje.
Obie strony są winne i widzi to każdy trzeźwo myślący. Każdy zacietrzewiony wyznawca dowolnej strony konfliktu, to używając lubianego tu określenia leming z wypranym mózgiem.
Ani na C nie przychodzą sami bandyci ani na E nie przychodzą sami klienci mający Wisłę w dupie. Tak samo pośród aktualnie bojkotujących większość to normalni mniej lub bardziej zaangażowani kibice, tak samo pośród tych, którzy mają bojkot w d.. są w większości ludzie dla których Wisła w tym konflikcie jest najważniejsza. Problem leży w głównych stronach konfliktu czyli jak dla mnie w równej mierze po stronie klubu reprezentowanego przez Bednarza jak i po stronie Skwk. Jedni i drudzy uważają się się za "jedynych sprawiedliwych". Prawda jak w każdym konflikcie jest po środku.
Skwk popełnia jak dla mnie o jeden błąd więcej - zamiast skupić się tylko i wyłącznie na pokazywaniu swoich dobrych działań odwołuje się do martyrologii "kibolskiej" której na dzień dzisiejszy nie kupuje już prawie nikt w wieku 30+. To co było chwytliwe podczas akcji "euro" i miało poparcie u większości starszych kibiców na dzień dzisiejszy w tym konkretnym konflikcie u tych samy budzi już tylko zażenowanie. Ten konkretny konflikt to nasza wewnętrzna sprawa a nie walka z mniej lub bardziej wyimaginowanym na dzień dzisiejszy "Tuskiem". Wiele z ostatnich posunięć Stowarzyszenia przypomina zachowując proporcje działania Prawego Sektora na Ukrainie - efekt jest taki że cieszy się tylko jedna strona - ta jak wolicie nazywać "tuskowa" bo dostaje w prezencie uzasadnienie swoich wcześniejszych działań. Z drugiej strony cierpi na tym Wisła jako taka i to zarówno SA jak i chyba jeszcze bardziej TS.