|
Dla postronnego obserwatora to był dobry mecz jak na naszą ekstraklasę.
Kilka ciekawych akcji z obu stron.
Do momentu wyrównującego gola wydawało się, że Wisła "jakoś" dowiezie ten wynik do końca.
Czasami o wyniku meczu decyduje jeden impuls.
Pewnie gdyby nie padła bramka na 1-1 Wisła zainkasowałaby 3 punkty.
W takim momencie, przy pozytywnym rezultacie przydałby się ktoś pokroju Radosława Sobolewskiego czy Stjepanovicia.
Ktoś kto potrafiłby odebrać czysto piłkę i przetrzymać ją trochę.
Zrobiła się spora dziura między strefą pomocy a obrony.
Zagłębie prostymi środkami próbowało to wykorzystać.
Szczęście z jesieni, które sprzyjało podopiecznym Franciszka Smudy odwróciło się od niego na wiosnę.
Suma szczęścia zawsze bowiem wychodzi na zero.
Bardzo dobre zawody sędziego - debiutanta. Dawał pograć zawodnikom obu druzyn a kiedy trzeba było wyciągnąć żółty kartonik robił to. Niemal bezbłędny.
|